Napaść, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Strach mnie sparaliżował i dałam za wygraną, nie mogłam z tym nic zrobić.

Historia Agnieszki,

[Poznań],

Za dwa tygodnie miała być moja osiemnastka. Pamiętam, bo myślałam o tym kiedy przechodziłam na druga stronę ulicy i zrozumiałam, że on zobaczył mnie wcześniej niż ja jego – w autobusie, z którego oboje musieliśmy własnie wysiąść.
To był mój sąsiad. Kojarzyłam go od dziecka – pracował w naszym kościele, często widywałam go bawiąc się na dworze. Zawsze wiedziałam, że z nim jest coś nie tak. Nie widziałam żeby miał znajomych lub chodził do szkoły. Nie miał zwierząt i nie chodził nawet do sklepu. Poza tym o nim nie myślałam, czasem zdenerwował mnie kiedy np wracałam ze szkoły, a on krzyczał z okna, że mam fajne cycki. Był starszy jakieś 2-3 lata, więc po prostu uznawałam go za ‚typ chama’. Kiedy miałam 17 lat zaczął obrażać mnie w miejscach publicznych np. na naszym osiedlowym przystanku, w autobusie. Nigdy z nim nie rozmawiałam, więc nie miałam pojęcia o co chodzi – ale chłopak wyglądał na niezrównoważonego, więc to zapewne było wytłumaczeniem. Wracając do tamtego wieczoru – miałam się już wtedy na baczności i obawiałam się go, w końcu nie był już dzieckiem, urósł, często był pod wpływem i miał dziwnych znajomych, na dodatek zwracał na mnie uwagę i był agresywny. Bardzo żałowałam, ze nie rozglądałam się wtedy za nim w autobusie…
Była godzina 21:10 kiedy z niego wysiadałam. Mieszkam na ratajach, na dużym osiedlu. Od przystanku do domu dzieli mnie jakieś 5 minut wzdłuż bloku i samochodów po lewej (jego bloku) i placu zabaw po prawej. To najkrótsza droga. Miałam na sobie luźne jeansy, stare czarne trampki, szeroką i za duża bluzę mojego chłopaka i kaptur na głowie. Zobaczyłam go kilka metrów przede mną na ukos i stwierdziłam, że poczekam chwile żeby sobie poszedł, ale on się odwrócił i zwolnił. Pomyślałam, że obiorę inną drogę, ale on wpadł na ten sam pomysł i wtedy się wystraszyłam. Miał na kostce bandaż więc na pewno był wolniejszy niż zwykle, ale do domu dzielił mnie krótki, ciemny i pusty odcinek pełen krzaków za jego blokiem. Zawróciłam z powrotem na zwykła drogę szybszym krokiem, a on ruszył za mną. Było ciemno więc udało mi się skryć za jakimś autem i obserwować go przez szybę. Sadził, że pobiegłam na plac i tam mnie szukał. Widziałam jak stoi i bada otoczenie wzrokiem. Nie mogłam biec prosto do domu bo by mnie zobaczył i dogonił. Poczekałam, aż stamtąd odszedł i pobiegłam jak najszybciej mogłam w inną cześć osiedla, która prowadziła mnie na koniec mojego bloku. Nie sądziłam, że będzie szukał mnie aż tam tylko wróci do domu, pod którym praktycznie stał. Byłam już na końcu parkingu, odwróciłam się żeby się upewnić, a za mną on. Dosłownie 2 metry. Musiał mnie zobaczyć w świetle latarni i pobiec za mną. Rozglądałam się za jakimś, ale było pusto. Poczułam jak opuszczają mnie siły, nogi jak z waty, zaczęłam się trząść i nie mogłam dalej biec.Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam mówiąc „on mnie zaraz zgwałci bo nie mam siły biec”, ale wtedy zobaczyłam jakąś parę wychodzącą do samochodu i zaczęłam krzyczeć. On uciekł, a oni odprowadzili mnie do domu. Od tej pory przez 2 lata moje życie było koszmarem. Nigdy nie wróciłam już sama do domu, bałam się wychodzić rano do pracy lub wyjść z psem. Często widywałam go za dnia i uciekałam wtedy żeby mnie nie widział. Raz groził mi mijając mnie przy sklepie, ale wiedziałam, że nie może zobaczyć we mnie znów ofiary więc tylko podniosłam wyżej głowę i spojrzałam mu w te ohydne oczy, chociaż później cała zaczęłam się trząść.

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Napaść, Ofiara

Udało mi się. Weszłam do domu i wybuchnęłam płaczem. Przez miesiąc bałam się wychodzić z domu zarówno w dzień jak i wieczorem.

Historia Iwony

[Kraków, ul. Księcia Józefa]

Około 22 wracałam do domu z kursu tańca. Było już ciemno. Nagle usłyszałam za sobą głosy kilku chłopaków. Zaczęli krzyczeć, że mnie zgwałcą analnie, opisywali dokładnie to co mi zrobią. Krzyczeli jak zwierzęta w rui: „wsadzimy ci go w d****”,”zaraz będzie anal”,”przebijemy twoją dziewiczą!” Byłam przerażona. Zaczęłam rozglądać się za jakimś kamieniem żeby w razie ich ataku – mieć się czymś bronić, ale niczego nie znalazłam! Wzięłam więc w dłoń komórkę, by uderzyć ich w głowę. Szłam bardzo szybko, lecz nie chciałam biec, bojąc się, że sprowokuję ich do pogoni za mną. Obawiałam się, ze nie będę miała wtedy szans. To wszystko działo się w mojej okolicy, nieopodal mojego domu. Jeden z nich zaczął nagle biec, reszta krzyczała. Na całe szczęście byłam już przy domu, skręciłam do klatki, nie mogłam znaleźć kluczy, drżały mi ręce, komórka wypadła mi z rąk. Bałam się, że wbiegnie za mną i zgwałci mnie w klatce. Udało mi się. Weszłam do domu i wybuchnęłam płaczem. Przez miesiąc bałam się wychodzić z domu zarówno w dzień jak i wieczorem. Nie widziałam ich twarzy więc w każdym mężczyźnie jakiego napotkałam widziałam potencjalnego sprawcę tamtej sytuacji. Teraz minęło kilka miesięcy od tamtej sytuacji, wracam wieczorami taksówką. Kiedy raz wieczorem nie mogłam znaleźć taksówki i mijałam miejsce, w którym doszło do tamtego zdarzenia myślałam, że się nie przemogę. Wrócił cały strach, bałam się kto stoi za rogiem. Oni czuli się całkowicie bezkarni…Zgłosiłam to na policję, ale nie widzieli podstaw do wszczęcia poszukiwania.

2 comments
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Po maturze dorabiałam jako hostessa na różnych promocjach. To co doświadczają kobiety na takich akcjach jest nie do opisania.

Historia Izki,

[Wrocław]

Rok temu w wakacje trochę sobie po maturze dorabiałam jako hostessa na różnych promocjach. To co doświadczają kobiety na takich akcjach jest nie do opisania. Raz promowałam karty kredytowe banku, w holu hipermarketu, promocja o tyle niewdzięczna, że jak ktoś był zainteresowany to trzeba było sporo wyjaśnić i generalnie rozmowa mogła trwać długo. Nie dało się wtedy uciąć po 3 zdaniach. Dwa razy zdarzyło mi się, że zorientowałam się, że mężczyźni rozmawiający ze mną po prostu się masturbowali. Trzymali rękę w kieszeni spodni i nią poruszali, gapiąc mi się przy tym na piersi, nogi albo twarz. Za pierwszym razem nie wiedziałam gdzie oczy podziać i w ogóle jak się zachować. Szok! Mówiłam swoje i on dalej dopytywał, potem zaczął posapywać, podziękował i poszedł. Wstydziłam się. Za drugim razem już mi było to obojętne, zaczęłam się z niego naigrawać, tonem głosu i trochę naśmiewać, ale jego to nie ruszało w ogóle. Innym razem byłam przy takim standzie gdzie się wpisuje paragon i zgłasza do nagrody. Miałyśmy krótkie sukienki, dookoła tłumek ludzi, a raczej kłębowisko, kiedy czułam i widziałam kątem oka jak ktoś mi trzyma komórkę pod sukienką. Wstyd robić aferę w tak wielkim tłoku. Koleżanki mówiły, że też im się regularnie to zdarza. Może koślawo patrzę, ale oprócz facetów większy problem jest w organizacji tych promocji – nie powinni ubierać hostess w tak krótkie sukienki! Otarcie się o tyłek, albo klaps jak ktoś mnie mijał to w zasadzie taki standard, że nawet nie policzę ile razy to się wydarzyło… Większości nawet chyba bym nie pamiętała jak wyglądali, nie tylko starzy i obleśni, ale też młodzi i całkiem przystojni. Miesiąc popracowałam, wzięłam kasę i odeszłam.

3 comments
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

To będzie historia o tym, jak Hollaback sprawiło, że potrafiłam zareagować!

Historia Kat,

[Warszawa]

To będzie historia o tym, jak Hollaback sprawiło, że potrafiłam zareagować!

Jeden dzień, dwie sytuacje.

Idę tunelem gdzieś w centrum, płaszcz, krótka sukienka. Słyszę: „Hyhyhy, ty patrz, jakie nogi, ja ją bym…”. Normalnie udaję, że nie słyszę, ale coś we mnie pękło. Podeszłam do kolesia i powiedziałam mu, jak parszywie się zachowuje. Głośno. Bardzo szybko znikał.

Chwilę później na bardzo oficjalnym i bardzo poważnym spotkaniu z luźnego objęcia gdzieś w rozmowie ręka rozmówcy wylądowała na moim pośladku. Znowu – normalnie milczę, odsuwam się, jest mi głupio. Ale stwierdziłam, że to ten koleś powinien się wstydzić, nie ja. Bardzo głośno powiedziałam, że albo zabiera rękę z mojego tyłka, albo ją straci.

Nie wstydziłam się reagować. Dzięki Wam za to!

jeden komentarz
Ofiara, Prześladowanie, nękanie

…w tym autobusie byłam po prostu sparaliżowana, modliłam się, żeby mama już była na przystanku. Facet jechał ze mną aż do końca.

Historia Ewy,

[Łomianki]

Już raz pisałam tutaj o molestowaniu w przestrzeni publicznej, w moim przypadku jest to związane z nachalnymi facetami, którzy odpuszczali dopiero jak widzieli mnie z moim partnerem. Jeden z moich prześladowców cały czas przewija się przez moje życie. Facet w niebieckiej bluzie ciągle gdzieś za mną łazi. Ciągle go widzę w okolicy mojego domu, w łomiankowskim autobusie. Ostatnio jechałam sama autobusem, dość późno wieczorem, około 23. Na początku łomiankowski autobus był pełen ludzi, jednak stopniowo wyludniał się, mieszkam przystanek od pętli i zwykle niewiele osób dojeżdża tam gdzie ja. Natrętny koleś (co prawda już mnie nie zaczepia) jechał ze mną cały czas. W pewnym momencie po prostu spanikowałam, przesiadłam się bliżej jakiejś pary i modliłam się, żeby oni jechali ze mną, aż do końca. W między czasie zadzwoniłam do mamy żeby wyszła po mnie na przystanek. Byłam przerażona. Ten facet od samego początku wzbudzał we mnie obrzydzenie, wyobrażałam sobie najgorsze scenariusze. Bardzo chciałam, żeby pojawił się mój chłopak. Nie panikuję, normalnie jestem ostra i pyskata. Ale w tym autobusie byłam po prostu sparaliżowana, modliłam się, żeby mama już była na przystanku. Facet jechał ze mną aż do końca. Na przystanku była już moja mama, koleś nawet się nie odezwał, ale to nie jest normalne, żebym czuła się w taki sposób wracając do domu. Wiem, że on może gdzieś tam mieszkać, że może jestem przewrażliwiona, ale zawsze jak go widzę jestem przestraszona. To nie jest normalne.

jeden komentarz
Molestowanie słowne, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Jestem wdzięczna ludziom którzy mi pomogli, to było naprawdę cudowne z ich strony!

Historia Rikii,

[Renoma, Wrocław]

Wsiadłam dzisiaj do autobusu o 19:00 i usiadłam na jednym z wolnych miejsc. Jednak z jakiegoś powodu stwierdziłam, że chcę się przesiąść na inne i usiadłam na poczwórnym miejscu z przodu autobusu. Nagle ktoś koło mnie usiadł. Był to młody mężczyzna w szarym dresie i szarej czapce, z twarzy wyjątkowo przeciętny. Gapił się na mnie natrętnie. Osłoniłam się instynktownie, przycisnęłam plecak do klatki piersiowej.
– No co, nie mogę zmienić miejsca? – spytał.
– No… tak… No to ja też mogę – powiedziałam i zmieniłam miejsce na poczwórne miejsce z drugiej strony, gdzie siedziały na przeciwko siebie matka z dzieckiem. Usiadłam obok dziecka i wtedy obok matki usiadł ten facet, na przeciwko mnie.
– Czy ty mnie stalkujesz? – spytałam głośno, a facet zaczął na mnie krzyczeć i wyklinać. Matka dziecka włączyła się do rozmowy, powiedziała, że widzi że mnie prześladuje, zaraz pójdzie do kierowcy i go stąd wyrzucą. Mężczyzna stojący nad naszymi miejscami też powiedział, że ma odejść. Kłócili się zajadle, a ja nie umiałam się odezwać. Zostawiłam akurat dzisiaj w domu gaz pieprzowy i czułam się bezbronna. Prześladowca jeszcze wyzywał mnie od psychicznych, groził, mówił że robię mu na złość i że kiedyś ktoś mi też zrobi na złość, tak, że się nie pozbieram. Zadzwoniłam po tatę by czekał na mnie na przystanku. Wysiadłam i od razu pobiegłam do taty, odwróciłam głowę i zauważyłam, że prześladowca również wysiadł ale w towarzystwie innego mężczyzny z autobusu, który go obserwował, najwyraźniej jakby co to chciał interweniować. Udało mi się wrócić bezpiecznie do domu chociaż trochę boję się co będzie jak go spotkam – kiedyś miałam małą fobię na punkcie obcych mężczyzn i chyba znowu mi wróci… Jestem wdzięczna ludziom którzy mi pomogli, to było naprawdę cudowne z ich strony.

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

„Proszę rozłożyć nogi”. Tak powiedział policjant na służbie…

Historia eM.

[Katowice],

Piątek wieczór, wypad z koleżankami na miasto, kupujemy piwo w Żabce, siadamy nad rzeką i pijemy. Owszem, to karalne, owszem nie wolno, ale nie zachowujemy się niegrzecznie, ani nie hałasujemy. Policja przejechała po drugiej stronie rzeki dwa razy, zanim zawinęła wozem prosto do nas. W pośpiechu chowam piwo do torebki, a torebkę pod nogi, bo nie wolno, bo mandat i tak dalej. Panowie policjanci początkowo żartobliwie wypytują dlaczego nam tak wesoło, skąd dobre humory etc. Próbujemy ich żartem przekonać żeby sobie poszli, ale najwyraźniej dwóch młodych adeptów potrzebuje podnieść sobie statystyki w wykrywaniu poważnych przestępstw. Znajdują butelkę koleżanki gdzieś za kamieniem, jeszcze jedną pod ławką po czym jeden z nich, z uśmiechem od ucha do ucha spogląda na mnie i mówi „proszę rozłożyć nogi”.
„Proszę rozłożyć nogi”.
Tak powiedział policjant na służbie do młodszej od siebie kobiety, znając znaczenie tego zwrotu frazeologicznego i ewidentnie uznając siebie za zabawnego, nadużywając swojego stanowiska. Oczywiście, że picie w miejscach publicznych jest niepomiernie szkodliwe, ale te tekst BYŁ ZUPEŁNIE NIEPOTRZEBNY.
Żałuję, że kolesiowi nie mogłam wybić zębów. A mandatu i tak nie zapłaciłam.

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

Byłam przerażona i dzisiaj jeszcze nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji. Czy moja reakcja była właściwa? Dlaczego nikt inny nie zareagował?

Historia Agaty,

[Opole, skrzyżowanie Katowicka-Ozimska, przystanek MPK]

W dniu 3.11. ok godz. 19:30 czekałam na autobus na przystanku MPK. Oprócz mnie na przystanku była inna kobieta. Dwóch pijanych, głośnych mężczyzn, w wieku ok. 25-30 lat, pijących piwo podeszło na przystanek. Gdy zobaczyłam, że idą w moja stronę odeszłam na bok. Mężczyźni usiedli, a następnie jeden z nich zaczął w agresywny sposób komentować mój wygląd „taka dama, bułkę przez bibułkę, a w reku trzyma kopertę dla alfonsa” i następnie już inne, wulgarne komentarze, których się zacytować nie da. Całość trwała kilka minut. Nie miałam pojęcia jak reagować, bałam się, że jeśli odpowiem na zaczepki, staną się jeszcze bardziej agresywni. Nie odzywałam się, ignorując ich. W między czasie na przystanku pojawiały się inne osoby (też kobiety). Nikt nie reagował. Inne kobiety zerkały jedynie ciekawie w moją stronę. Gdy przyjechał autobus (na szczęście czekali na kolejny) wsiadłam do niego, mężczyźni rzucili w moją stronę jeszcze kilka obelg. Byłam przerażona i dzisiaj jeszcze nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji. Czy moja reakcja była właściwa? Dlaczego nikt inny nie zareagował?

jeden komentarz

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress