Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Moim celem jest danie innym nadziei i popchnięcie innych do szukania sprawiedliwości

Historia Kasi/ koteczek

[Maszewo lubuskie, Słubice lubuskie, okolice Słubic]

 

Bardzo proszę adminów stronki o opublikowanie poniższego tekstu, gdyż moim celem jest danie innym nadziei i popchnięcie innych do szukania sprawiedliwości.

Dziś napiszę z innej beczki. Opisywałam tu jako koteczek swoje historie, te o usiłowaniu gwałtu i 2 zgwałceniach… Chcę Wam powiedziec, że znajduje to swój finał w wymiarze sprawiedliwości, te kilka tygodni temu pękłam, płacząc zadzwoniłam do przyjaciół, szukali mi numeru policyjnej infolinii bo nam net padł… dodzwoniłam się do Poznania, Poznań to przekazał Zielonej Górze i w ciągu 1,5 godziny była u nas policja… zostałam miło potraktowana przez zielonogórską policję…

Dziś  jestem po przesłuchaniu w sądzie, w takich sprawach przesłuchuje się tylko raz, i to w przyjaznym pokoju… byłam przesłuchiwana w pokoju przesłuchań dzieci, miłym i przytulnym miejscu w Sądzie Rejonowym w Zielonej Górze…

Nie zgodziłam się, by biegły psychiatra był w tym samym pomieszczeniu co ja, z prostej przyczyny – to facet… siedział obok, za lustrem weneckim… jak leżałam u niego na oddziale nie mówiłam szczegółów…

Trochę popłakałam przed i na początku przesłuchania – bałam się, nigdy nie byłam w sądzie… zostało to odnotowane w protokole…

Musicie wiedziec, że sąd będzie pytał o drobiazgi, mnie pytali m.in o to, jak długo jestem z Mężem, ile jesteśmy małżeństwem, czy zdradzałam go…

Poprosiłam o pomoc w lokalnym stowarzyszeniu na rzecz kobiet BABA, by ktoś ze mną był w tym trudnym momencie…

Z radości, czekając na poprawienie protokołu przytuliłam sędzinę – była tym bardzo zaskoczona,przytuliłam też kobietę z BABy ale ja już taka jestem, tuliś ze mnie…

Mam cichą nadzieję, że prokurator tego nie umorzy, choc mam małe szanse, bo sprawy są sprzed: 13, 10 i 7 lat…

Teraz dopiero czeka mnie przeprawa, jak prokurator tego nie umorzy to na rozprawie głównej zrobią ze mnie k… i wariatkę… naoglądałam się programów kryminalnych i sporo o tym czytałam – najważniejsze, moim zdaniem to nie dac się sprowokowac obrońcom oskarżonych…

Jestem wierzącą protestantką, wierzę że Bóg skrócił mękę cierpienia i sam mnie popchnął do szukania sprawiedliwości…

Jestem z Tobą!
15+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

Z pozoru miły pan

Historia Sonii,

[Warszawa, Dolny Mokotów]

 

W miejscu w którym pracuje jest ochrona parkingu, gdzie siedzi w budce z pozoru miły, starszy Pan. Ilekroć przechodzę koło jego budki uśmiecha się, albo mówi – moje słoneczko, taka radosna dzisiaj, itp. Przez długi czas wydawało mi się to miłe i się uśmiechałam w odpowiedzi. Któregoś dnia jak przechodziłam, zawołał mnie żebym podeszła. Jak byłam metr od niego próbował mnie pocałować. Uciekłam i od tego czasu staram się go omijać. Nie wiedziałam co powiedzieć i czuję się z tym bardzo źle.

Jestem z Tobą!
30+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

„Nie zaczepiaj kobiet! – A panią przepraszam za kolegę”

Historia Magdy,

[Warszawa, Powiśle]

 

Pojechałam z koleżanką pod jej blok na Powiślu, gdyż musiała napompować koło w rowerze. Ja czekałam pod blokiem, podczas gdy ona pobiegła na górę po pompkę. Już podjeżdżając zauważyłam siedzących na ławeczce trzech nieciekawie wyglądających „panów”. Po chwili zostawili ławeczkę i przechodzili obok mnie, usłyszałam jak jeden z nich komentuje „O, tu byłoby za co złapać!”. Mam już 30 lat i wścieka mnie to przekonanie mężczyzn o tym, że sprawują władzę nad moim ciałem. Natychmiast więc zareagowałam mówiąc ostro, „Masz coś mądrego do powiedzenia?!”, na co molestator odpowiedział bezmyślnie „Nie”. „To się nie odzywaj!”, dodałam. Po czym, ku mojemu zdziwieniu, trzech typków poszło dalej, ale jeden z nich powiedział do molestatora „No właśnie, nie zaczepiaj kobiet. Przepraszam za kolegę.”

Nikt nie ma prawa komentować naszych ciał, ubioru ani zachowania, moje ciało jest moje. Jeśli coś mi się nie podoba, reaguję. Warto.

Jestem z Tobą!
41+

jeden komentarz
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nie znaczy nie

Historia Ewy,

[Warszawa]

 

Czytając historie innych kobiet zdałam sobie sprawę, że zjawisko molestowania w przestrzeni publicznej dotknęło także mnie. Nie są to tak drastyczne przypadki jak często opisywane tutaj, nikt mnie nie skrzywdził, ale uważam że powinnam opowiedzieć sytuacje które mi się przytrafiły.
Przez kilka miesięcy byłam prześladowana przez chłopaka którego znałam z widzenia. Człowiek ten za każdym razem kiedy tylko mnie spotykał próbował się do mnie zbliżyć. Mimo mojego bardzo chłodnego, wręcz odpychajacego tonu nie rezygnował z prób umówienia się ze mną. Nie reagował na stwierdzenia że jestem w związku, mówił że jeden numerek nic nie znaczy i zebym nie była taka sztywna. Za każdym razem próbował mnie dotykać i całować mimo moich protestów. Pewnego dnia po prostu go odepchnęłam, co bardzo go zdziwiło. Mówił, że myślał że to lubię.
Ten człowiek ostatecznie odczepił się ode mnie, kiedy zobaczył mnie i mojego chłopaka w autobusie razem, wtedy nie miał nawet odwagi podejść.
Kolejna taka sytuacja o bardzo podobnym przebiegu wydarzyła się dość niedawno, człowiek w dresie, którego nawet nie znam z widzenia próbował mi wmówić na przystanku autobusowym ze się świetnie znamy i żebym się z nim umowiła. Kazałam mu się odczepić. Kilka dni później wracając do domu z moim chłopakiem, ten sam typ podszedł do mnie i koniecznie chciał usiąść obok mnie (mój chłopak kupował bilet), nie reagował na moją odmowę, więc postawiłam koło siebie torbę z zakupami. Po chwili odszedł i usiadł kilka miejsc za mną. Kiedy spotkałam go następnym razem, też z chłopakiem, nie odzywał się do mnie.
To jest zaskakjące, jak nachalni są obcy mężczyźni. Nie znaczy nie, nie życzę sobie żeby ktoś naruszał moją przestrzeń osobistą, nachalnie mnie zagadywał lub próbował dotykać. Natrętne typy dają spokój dopiero wtedy, kiedy kobiecie towarzyszy mężczyzna. To chore że naprawdę bezpiecznie mogę się czuć z ojcem/partnerem/bratem/kolegą a bez nich jestem narażona na nachalne propozycje.

Jestem z Tobą!
32+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nie przesadzaj, przecież to takie bezpieczne miasto…

Historia Anny,

[Koszalin, ul. Zwycięstwa]

 

„Niezła dupa!” – okrzyk wyrwał mnie z zamyślenia. Szłam z mamą przez miasto, mijając przechodniów na ruchliwej ulicy. Myślałam, że nic nie zakłóci ciepłego, sierpniowego popołudnia. Minęło nas trzech mężczyzn, ewidentnie pijanych. Jeden z nich wydawał się szczególnie pobudzony. Byli niewielki kawałek przed nami, włożyłam rękę do torebki i odszukałam dłonią małą puszkę gazu pieprzowego. Mężczyźni zatrzymali się i zaczęli rozglądać. Najwyższy z nich, zbliżył się do mnie: „Niezła córa! A sutki…”, usłyszałam, wyciągnął dłoń i dotknął mnie w talii. Natychmiast przystawiłam mu gaz do twarzy i krzyknęłam ostrzegawczo. Nie musiałam użyć gazu, mężczyźni szybko się odsunęli, po czym przeszli na drugą stronę ulicy. Agresor, który mnie dotknął, wrzeszczał z oddali: „Szmata! Dostaniesz z kopa!”, dwaj pozostali odciągnęli go i grupka skręciła w najbliższą uliczkę. Jedyne co zrobili przechodnie wokół, to dyskretnie obserwowali sytuację. Wróciłyśmy z mamą do domu bez kolejnych przeszkód. Miało to miejsce 4 lata temu. Kiedy zaraz po zdarzeniu opowiedziałam znajomej co się stało, przestrzegając ją, zaśmiała się i powiedziała: „Przestań! Przecież to takie bezpieczne miasto!”

Jestem z Tobą!
41+

brak komentarzy
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Chcę Was ostrzec przed człowiekiem, który pod przykrywką badań naukowych molestuje dziewczyny

Historia Mei,

[Poznań, Uniwersytet Ekonomiczny]

 

Były wakacje 2013 roku, początek sierpnia. Siedziałam w holu Collegium Novum i szukałam coś na tablecie. W pewnym momencie podbiegł do mnie starszy mężczyzna, do dzisiaj pamiętam jego twarz. Powiedział, że jest pracownikiem naukowym z tego uniwersytetu i że ma problem, bo jego podwładny pomylił coś w badaniach i że potrzebuje osoby, która by mu pomogła, że potrzebuje jeden wynik do badań. Poprosił mnie o pomoc. Zgodziłam się mu pomóc. Poprosił, żebym poszła z nim do budynku Uniwersytetu Ekonomicznego. Zaprowadził mnie na ostatnie piętro tego budynku, poprosił, żebym usiadła na ławce i własnoręcznie na wymiętej kartce papieru wpisała swoje dane jak imię, nazwisko, wiek, adres. Potem przedstawił na czym polegać ma to badanie. Zaprowadził mnie do łazienki, do kabiny, poprosił o ściągnięcie spodni. Nakazał stać w tej kabinie i chodzić w miejscu w określonym czasie, potem nalepił mi na niektóre miejsca na ciele świstki papieru z numerkami. Mierzył czas i tętno, wpisywał coś na tą wymiętą kartkę już wcześniej przeze mnie uzupełnioną. Najgorsze jednak było to, że za każdym razem prosił o coraz odważniejsze rzeczy: kazał chodzić w miejscu i dyszeć, potem wyobrażać sobie, że się uprawia seks i dyszeć, potem wyobrażać sobie, że się masturbuję, potem się masturbować. On wychodził za każdym razem z tej łazienki, ale nie zamykał drzwi od kabiny i wydaje mi się, że stał za ścianą. Nie robiłam dokładnie tego, o co prosił, nie masturbowałam się, jedynie udawałam. Chciałam uciec, wybiec jak najszybciej, ale coś mnie powstrzymywało. Było mi wstyd. Chciałam, żeby to się skończyło jak najszybciej. Kiedy to wszystko się już skończyło poprosiłam go o imię i nazwisko, zapisałam sobie na kartce. Powiedział, że nazywa się Adam J. Sprawdziłam potem w spisie pracowników UAM i spisie pracowników UEP, na żadnej z tych list nie było takiego pracownika. Kartka, na której kazał mi napisać swoje dane była formularzem o przyjęcie do domu studenckiego w Zielonej Górze. Pisałam na odwrocie tego formularza, były też tam inne zapiski takie jak moje pisane przez inne osoby (charaktery pisma były różne). Podałam temu człowiekowi adres mailowy, żeby przysłał mi wyniki tego „badania”, nigdy nie dostałam żadnego maila. Mężczyzna ten nie podał mi żadnych danych, z jakiego jest uniwersytetu, z jakiego instytutu/zakładu. Przy mnie rozmawiał z pracownicą UEP, ale nie wiem o czym.
Kiedy wyszłam z budynku chciało mi się wymiotować. Z jednej strony myślałam sobie, że to się właśnie nie stało, że to było nic, że to nie było nic groźnego.
Zastanawiałam się, czy nie pójść na policję, czy nie zgłosić tego jako molestowanie. Z jednej strony chciałam bardzo, z drugiej spieszyłam się na pociąg w daleką podróż.
Zastanawiałam się, czy go jeszcze zobaczę w którymś z budynków, jak nagabuje kolejną dziewczynę.
Chcę ostrzec wszystkie dziewczyny przed nim, przed człowiekiem, który pod przykrywką badań naukowych dotyka dziewczyny i każe im się masturbować w toalecie.

Jestem z Tobą!
30+

2 comments
Molestowanie słowne, Ofiara

Komentarze, z których niemało było autorstwa dziewczyn…

Historia jjjj,

[Małopolska]

 

W wakacje pracowałam w budce z lodami. Znosiłam jakoś „umiarkowane” docinki, zaciskając zęby i myśląc o tym, że to przecież normalna praca. Lecz pewnego dnia na fanpage Spotted znalazłam post dotyczący mnie w sposób oczywisty nawiązujący do „robienia loda”. Jeszcze gorsze były komentarze, z których całkiem niemało było autorstwa dziewczyn. Nawet nie chcę przytaczać tu tych prymitywnych tekstów.
Nie poszłam do tej pracy już nigdy więcej.

PS. Dziś znalazłam tę stronę i jestem Wam wdzięczna że coś takiego istnieje :)

Jestem z Tobą!
51+

jeden komentarz
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Alkohol to żadne wytłumaczenie dla agresji czy molestowania

Historia ik,

[Gdynia]

 

Sytuacja, która mi się przytrafiła na pewno nie jest tak straszna, jak wiele tutaj opisanych, nie mniej jednak postanowiłam o niej napisać chociażby jako apel do świadków i znajomych osób, którym może się przydarzyć coś podobnego lub gorszego.

Po paru godzin dorywczej pracy dla jednego biura znajomi, szef i ja zostaliśmy zaproszeni przez klienta owego biura na kameralną imprezę. Generalnie było fajnie póki ów klient nie zaczął mnie zaczepiać – raz po raz łapał mnie i próbował zmusić do siedzenia mu na kolanach, zaciągał mnie do pomieszczeń, gdzie mogliśmy być sami. Całe szczęście, impreza odbywała się po godzinach w jego miejscu pracy i wszystkie ściany były przeszklone, więc miałam pewność, że moi znajomi mogliby zareagować. Niestety przeliczyłam. Koleś zaczął mnie łapać za ramię i wyraźnie znowu chciał mnie gdzieś odciągać, więc wyrywałam mu się i mówiłam, żeby się odczepił. Opowiedziałam znajomym, co się stało i nikt nie zareagował, nawet jak ten facet przy nich do mnie podszedł i musiałam mu siłą wyrwać ramię, bo złapał mnie tak mocno. Komentarze ograniczały się do „nie przejmuj się, jest pijany”, pomimo że byłam widocznie zestresowana. Bałam się wracać sama do domu w nocy, więc byłam zmuszona czekać, aż znajomi będą chcieli wracać do domu. Stres wzrósł, kiedy przed wyjściem poszłam do łazienki, przy której była mała kuchnia – wychodząc zauważyłam, że koleś czekał tam w ciemnościach i znowu próbował mnie zaczepić, ale szybko przemknęłam z ulgą, że już wychodzimy. Niestety i w tym momencie znajomi się nie spisali, ponieważ przyjechały po nas wszystkich dwie taksówki i akurat tak się złożyło, że miałabym wracać jedną sama z tym mężczyzną. Dopiero szef po chwili zareagował, jak byłam gotowa już sama iść na nocny i z nim pojechał. W taksówce czekały mnie marne przeprosiny i pełno wymówek, m.in. że to był klient, że alkohol, itp. Byłam tak zestresowana, zła, smutna i upokorzona faktem, że nic nie jestem w stanie zrobić wobec męskiej siły i że nie mogłam liczyć na własnych znajomych. Jak tylko wyszłam z taksówki zaczęłam płakać i po dwóch latach nadal mnie to na tyle stresuje, że jak miałam w tym roku nieszczęście go spotkać na after party pewnego znanego portalu kreatywnego, jak tylko go zobaczyłam (patrzył się na mnie) poprosiłam koleżankę, żeby odprowadziła mnie do wyjścia, żeby zminimalizować szansę, że mógłby do mnie podejść i pojechałam do domu.

Pamiętajcie o tym, żeby jako znajomi/świadkowie takiej sytuacji odpowiednio reagować! Dbajcie o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie osób wokół Was! Alkohol to żadne wytłumaczenie dla agresji czy molestowania. Proszę, edukujcie swoich bliskich o tym, jak się zachowywać w podobnych sytuacjach i nie pozwalajcie idiotom na takie postępowanie.

Jestem z Tobą!
43+

brak komentarzy

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress