Molestowanie słowne, Ofiara

Zdałam sobie sprawę, że to nie byle co

Historia Oli,

[miasto pod Warszawą]

 

Pewnego lipcowego poranka wybrałam się na szybkie zakupy do pobliskiego supermarketu. Nie było dużo klientów, ale przy jedynej otwartej kasie zrobiła się kolejka.
Kiedy się w niej ustawiłam pracownik otworzył kasę obok do której podeszłam jako pierwsza.
No i się zaczęło.
Przy obu kasach siedzieli młodzi faceci, którzy chyba dobrze się bawili. Jeden gadał głośno z drugim podczas obsługiwania. Najpierw usłyszałam coś, co zinterpretowałam jako zawód tego pierwszego, że podebrał mu „ładną młodą d*pę”.
A ich dalsza rozmowa mniej więcej brzmiała tak: „-Daję czwórkę. -Nie, cztery i pół. – Ale za co? – No, jakbyś widział to co ja. – Mówisz? – No może słabe pięć.”
To było bezczelne ocenianie mnie na głos przy wszystkich innych klientach. Poczułam się okropnie, ale tylko spiekłam buraka, spuściłam wzrok i nawet podziękowałam za obsługę odchodząc.
Dopiero mówiąc o tym komuś przez telefon zdałam sobie sprawę, że to nie byle co i się wściekłam.
Ale nic nie zrobiłam.

Jestem z Tobą!
26+

2 comments
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Ułożył sobie życie, a ja z tym zostałam

Historia Kamy,

[Białystok]

 

Moja historia też nawiązuje do ostatniej, „inteligentnej” wypowiedzi pewnego sfrustrowanego pisarza o zapędach politycznych. Jestem ofiarą człowieka, który nie potrafił pohamować swoich popędów po alkoholu i wykorzystał fakt, że też byłam nim zamroczona.
Kilka dobrych lat temu uczestniczyłam w imprezie ze znajomymi z czasów wczesnoszkolnych. Znamy się dobrze, bo większość z nas utrzymywała regularne kontakty nawet po latach. Lało się dużo alkoholu, głośna muzyka, śmiech. Tempo picia było dość spore, toteż szybko „odleciałam”. Położyłam się w pokoju obok, kumpela jeszcze upewniła się czy wszystko gra – zgasiła światło i poszła się dalej bawić. W nocy zbudziły mnie czyjeś dłonie, poczułam jak wsuwają mi się w majtki, masują mnie i wsuwają się jeszcze głębiej sprawiając mi ból. Mimo wszystko ciężko mi się było ruszyć, czy zareagować – nawet jeśli miałam poczucie, że zdecydowanie tego nie chcę. Trudno to teraz wytłumaczyć… Traciłam świadomość i budziłam się, nie mogę zatem stwierdzić ile to trwało i jak daleko zaszło, ale następnego dnia czułam się podle; zbrukana i poniżona. Później okazało się jeszcze, że jestem na dole poraniona i złapałam infekcję.
Nie ukrywałam jednak faktu, że to się stało, bo jestem typem osoby, która o problemach mówi głośno- nie dlatego, że szukam rozgłosu, ale dlatego żeby przestrzec innych przed sprawcą. Szybko doszłam, kto za tym stał – „kolega”, którego znałam praktycznie od zerówki. Wiem, że też był bardzo pijany, ale to go nie usprawiedliwia. Opowiedziałam pozostałym znajomym o wszystkim – szok, niedowierzanie. Ale też i zmieszanie, a później zapomnienie o całej sprawie, bo wiem, że sprawca na następne imprezy dostawał zaproszenia, więc tak jak podejrzewałam, rozeszło się to po kościach. Ja już nigdy się na nich nie zjawiłam, chyba że miałam pewność, że go nie będzie. Mój kontakt ze sprawcą całkowicie się urwał – byliśmy całkiem dobrymi znajomymi, ale od tego czasu on mnie unika, bo jest najwidoczniej tchórzliwą gnidą. Ułożył sobie życie, ma żonę i dziecko i pewnie zapomniał o całej historii. Ja z tym zostałam, ale miejsce wstydu zajęła wściekłość, że takie historie wciąż się zdarzają, a społeczeństwo traktuje je tak pobłażliwie, a nawet jego przedstawiciele, którzy mienią się inteligentami.

Jestem z Tobą!
52+

brak komentarzy
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nareszcie czuję się podmiotem i decyduję o sobie; nie jestem przedmiotem, który ktoś inny wykorzystuje

Historia mka,

[Lublin]

 

W związku z ostatnimi komentarzami pewnej osoby publicznej, na temat gwałtu na nieprzytomnej, pijanej kobiecie postanowiłam podzielić się historią, która przydarzyła mi się kilka lat temu.
Byłam na imprezie, na której był chłopak, który od dłuższego czasu w nachalny sposób się do mnie przystawiał, mimo że zupełnie nie byłam nim zainteresowana. Na imprezie byli sami znajomi, zgrana paczka, on też do niej należał. Lało się dużo alkoholu, z którym przesadziłam. W pewnym momencie zupełnie odleciałam, miałam całkowicie „urwany film”. Zaopiekowała się mną moja przyjaciółka, która położyła mnie do łóżka i poszła bawić się dalej. Potem pamiętam już tylko przebłyski: leży na mnie wielki pijany facet, nie bronię się i nie krzyczę, bo jestem zupełnie zdezorientowana i ledwo świadoma, nie wiem do końca, co się dzieje. Budzę się rano koło niego, wszystko mnie boli. Na początku jestem wściekła, mieszam go z błotem, a on zachowuje się jakby nie wiedział o co chodzi (chyba rzeczywiście nie wiedział). Mam za złe przyjaciółce, że mnie nie „upilnowała”. Po powrocie do domu właściwie nie wiem do końca, co się wydarzyło, a co się nie wydarzyło. Następne dni to leżenie w łóżku i płacz, brak zrozumienia ze strony paczki znajomych (przecież to dobry kolega, przesadzasz), czy nawet przyjaciółek, wizyta u ginekologa, problemy z jedzeniem. Wszyscy mówili, że nic się nie stało, a ja nie mogłam dojść do siebie. Naprawdę nie jestem w stanie opisać Wam do końca, co się ze mną działo. W końcu doszłam do siebie, ale musiałam zdusić w sobie żal, bo przecież ciągle tego chłopaka spotykałam.
Pisałam wcześniej, że chłopak w ogóle nie wiedział o co chodzi. Wydaje mi się, że wynika to z tego, że faceci w Polsce (nie wiem czy gdziekolwiek) nie są nauczeni pytać o zgodę na zbliżenie. Jakoś tak wydaje im się, że jak już ściągną z dziewczyny ubranie, a ona nie protestuje (czasem nie może, bo jest zamroczona, czasem jest jej „głupio” odmówić, czuje się winna) mogą robić wszystko, co im się podoba. Jasna strona mojej historii jest taka, że kiedy poznałam mojego obecnego chłopaka, powiedziałam mu o wszystkich złych rzeczach, które mnie spotkały. Zyskaliśmy dzięki temu jakiś rodzaj otwartości. Po raz pierwszy w życiu jestem z kimś, kto rzeczywiście interesuje się tym na co mam ochotę. ZAWSZE pyta mnie czy mam ochotę na seks i ja pytam jego, bo nie zakładam, że jest seksualną maszynką (wedle powiedzenia, że facet zawsze ma ochotę). Co więcej, kiedy mój chłopak czuje, że jednak nie jestem tak entuzjastycznie nastawiona, jak trzeba, po prostu mówi: Ok, kochanie, idziemy spać/oglądać film/cokolwiek innego. Nie robi mi wyrzutów, że jak już zaczęłam, a on jest „rozgrzany” to musimy skończy, czyli ja muszę się „zmuszać” (a takie rzeczy też mnie spotykały). Rezultatem tego jest też to, że nareszcie czuję się podmiotem, który decyduje o sobie, wie i mówi, co lubi, a czego nie lubi, czego chce a czego nie chce, a nie przedmiotem, który ktoś inny wykorzystuje. Jednym słowem wolność.

Jestem z Tobą!
46+

jeden komentarz
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Moim celem jest danie innym nadziei i popchnięcie innych do szukania sprawiedliwości

Historia Kasi/ koteczek

[Maszewo lubuskie, Słubice lubuskie, okolice Słubic]

 

Bardzo proszę adminów stronki o opublikowanie poniższego tekstu, gdyż moim celem jest danie innym nadziei i popchnięcie innych do szukania sprawiedliwości.

Dziś napiszę z innej beczki. Opisywałam tu jako koteczek swoje historie, te o usiłowaniu gwałtu i 2 zgwałceniach… Chcę Wam powiedziec, że znajduje to swój finał w wymiarze sprawiedliwości, te kilka tygodni temu pękłam, płacząc zadzwoniłam do przyjaciół, szukali mi numeru policyjnej infolinii bo nam net padł… dodzwoniłam się do Poznania, Poznań to przekazał Zielonej Górze i w ciągu 1,5 godziny była u nas policja… zostałam miło potraktowana przez zielonogórską policję…

Dziś  jestem po przesłuchaniu w sądzie, w takich sprawach przesłuchuje się tylko raz, i to w przyjaznym pokoju… byłam przesłuchiwana w pokoju przesłuchań dzieci, miłym i przytulnym miejscu w Sądzie Rejonowym w Zielonej Górze…

Nie zgodziłam się, by biegły psychiatra był w tym samym pomieszczeniu co ja, z prostej przyczyny – to facet… siedział obok, za lustrem weneckim… jak leżałam u niego na oddziale nie mówiłam szczegółów…

Trochę popłakałam przed i na początku przesłuchania – bałam się, nigdy nie byłam w sądzie… zostało to odnotowane w protokole…

Musicie wiedziec, że sąd będzie pytał o drobiazgi, mnie pytali m.in o to, jak długo jestem z Mężem, ile jesteśmy małżeństwem, czy zdradzałam go…

Poprosiłam o pomoc w lokalnym stowarzyszeniu na rzecz kobiet BABA, by ktoś ze mną był w tym trudnym momencie…

Z radości, czekając na poprawienie protokołu przytuliłam sędzinę – była tym bardzo zaskoczona,przytuliłam też kobietę z BABy ale ja już taka jestem, tuliś ze mnie…

Mam cichą nadzieję, że prokurator tego nie umorzy, choc mam małe szanse, bo sprawy są sprzed: 13, 10 i 7 lat…

Teraz dopiero czeka mnie przeprawa, jak prokurator tego nie umorzy to na rozprawie głównej zrobią ze mnie k… i wariatkę… naoglądałam się programów kryminalnych i sporo o tym czytałam – najważniejsze, moim zdaniem to nie dac się sprowokowac obrońcom oskarżonych…

Jestem wierzącą protestantką, wierzę że Bóg skrócił mękę cierpienia i sam mnie popchnął do szukania sprawiedliwości…

Jestem z Tobą!
27+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

Z pozoru miły pan

Historia Sonii,

[Warszawa, Dolny Mokotów]

 

W miejscu w którym pracuje jest ochrona parkingu, gdzie siedzi w budce z pozoru miły, starszy Pan. Ilekroć przechodzę koło jego budki uśmiecha się, albo mówi – moje słoneczko, taka radosna dzisiaj, itp. Przez długi czas wydawało mi się to miłe i się uśmiechałam w odpowiedzi. Któregoś dnia jak przechodziłam, zawołał mnie żebym podeszła. Jak byłam metr od niego próbował mnie pocałować. Uciekłam i od tego czasu staram się go omijać. Nie wiedziałam co powiedzieć i czuję się z tym bardzo źle.

Jestem z Tobą!
38+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

„Nie zaczepiaj kobiet! – A panią przepraszam za kolegę”

Historia Magdy,

[Warszawa, Powiśle]

 

Pojechałam z koleżanką pod jej blok na Powiślu, gdyż musiała napompować koło w rowerze. Ja czekałam pod blokiem, podczas gdy ona pobiegła na górę po pompkę. Już podjeżdżając zauważyłam siedzących na ławeczce trzech nieciekawie wyglądających „panów”. Po chwili zostawili ławeczkę i przechodzili obok mnie, usłyszałam jak jeden z nich komentuje „O, tu byłoby za co złapać!”. Mam już 30 lat i wścieka mnie to przekonanie mężczyzn o tym, że sprawują władzę nad moim ciałem. Natychmiast więc zareagowałam mówiąc ostro, „Masz coś mądrego do powiedzenia?!”, na co molestator odpowiedział bezmyślnie „Nie”. „To się nie odzywaj!”, dodałam. Po czym, ku mojemu zdziwieniu, trzech typków poszło dalej, ale jeden z nich powiedział do molestatora „No właśnie, nie zaczepiaj kobiet. Przepraszam za kolegę.”

Nikt nie ma prawa komentować naszych ciał, ubioru ani zachowania, moje ciało jest moje. Jeśli coś mi się nie podoba, reaguję. Warto.

Jestem z Tobą!
46+

2 comments
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nie znaczy nie

Historia Ewy,

[Warszawa]

 

Czytając historie innych kobiet zdałam sobie sprawę, że zjawisko molestowania w przestrzeni publicznej dotknęło także mnie. Nie są to tak drastyczne przypadki jak często opisywane tutaj, nikt mnie nie skrzywdził, ale uważam że powinnam opowiedzieć sytuacje które mi się przytrafiły.
Przez kilka miesięcy byłam prześladowana przez chłopaka którego znałam z widzenia. Człowiek ten za każdym razem kiedy tylko mnie spotykał próbował się do mnie zbliżyć. Mimo mojego bardzo chłodnego, wręcz odpychajacego tonu nie rezygnował z prób umówienia się ze mną. Nie reagował na stwierdzenia że jestem w związku, mówił że jeden numerek nic nie znaczy i zebym nie była taka sztywna. Za każdym razem próbował mnie dotykać i całować mimo moich protestów. Pewnego dnia po prostu go odepchnęłam, co bardzo go zdziwiło. Mówił, że myślał że to lubię.
Ten człowiek ostatecznie odczepił się ode mnie, kiedy zobaczył mnie i mojego chłopaka w autobusie razem, wtedy nie miał nawet odwagi podejść.
Kolejna taka sytuacja o bardzo podobnym przebiegu wydarzyła się dość niedawno, człowiek w dresie, którego nawet nie znam z widzenia próbował mi wmówić na przystanku autobusowym ze się świetnie znamy i żebym się z nim umowiła. Kazałam mu się odczepić. Kilka dni później wracając do domu z moim chłopakiem, ten sam typ podszedł do mnie i koniecznie chciał usiąść obok mnie (mój chłopak kupował bilet), nie reagował na moją odmowę, więc postawiłam koło siebie torbę z zakupami. Po chwili odszedł i usiadł kilka miejsc za mną. Kiedy spotkałam go następnym razem, też z chłopakiem, nie odzywał się do mnie.
To jest zaskakjące, jak nachalni są obcy mężczyźni. Nie znaczy nie, nie życzę sobie żeby ktoś naruszał moją przestrzeń osobistą, nachalnie mnie zagadywał lub próbował dotykać. Natrętne typy dają spokój dopiero wtedy, kiedy kobiecie towarzyszy mężczyzna. To chore że naprawdę bezpiecznie mogę się czuć z ojcem/partnerem/bratem/kolegą a bez nich jestem narażona na nachalne propozycje.

Jestem z Tobą!
37+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nie przesadzaj, przecież to takie bezpieczne miasto…

Historia Anny,

[Koszalin, ul. Zwycięstwa]

 

„Niezła dupa!” – okrzyk wyrwał mnie z zamyślenia. Szłam z mamą przez miasto, mijając przechodniów na ruchliwej ulicy. Myślałam, że nic nie zakłóci ciepłego, sierpniowego popołudnia. Minęło nas trzech mężczyzn, ewidentnie pijanych. Jeden z nich wydawał się szczególnie pobudzony. Byli niewielki kawałek przed nami, włożyłam rękę do torebki i odszukałam dłonią małą puszkę gazu pieprzowego. Mężczyźni zatrzymali się i zaczęli rozglądać. Najwyższy z nich, zbliżył się do mnie: „Niezła córa! A sutki…”, usłyszałam, wyciągnął dłoń i dotknął mnie w talii. Natychmiast przystawiłam mu gaz do twarzy i krzyknęłam ostrzegawczo. Nie musiałam użyć gazu, mężczyźni szybko się odsunęli, po czym przeszli na drugą stronę ulicy. Agresor, który mnie dotknął, wrzeszczał z oddali: „Szmata! Dostaniesz z kopa!”, dwaj pozostali odciągnęli go i grupka skręciła w najbliższą uliczkę. Jedyne co zrobili przechodnie wokół, to dyskretnie obserwowali sytuację. Wróciłyśmy z mamą do domu bez kolejnych przeszkód. Miało to miejsce 4 lata temu. Kiedy zaraz po zdarzeniu opowiedziałam znajomej co się stało, przestrzegając ją, zaśmiała się i powiedziała: „Przestań! Przecież to takie bezpieczne miasto!”

Jestem z Tobą!
44+

brak komentarzy

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress