Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Chciałabym zareagować w bardziej zdecydowany sposób

Historia kasi89,

[Londyn]

 

Pracuję w restauracji, często po skończonej zmianie chodzimy razem na piwo. Tamtego wieczoru (trzy lata temu) zostaliśmy na miejscu. Po dwunastu godzinach ciężkiej pracy alkohol szybko uderzył do głowy i w pewnym momencie, zorientowałam się, że towarzystwo się ulotniło. W knajpie zostałam tylko ja i mój menadżer – czterdziestoletni, żonaty i dzieciaty facet. Nalewał mi wino i próbował mnie pocałować. Odpychałam go, odkręcałam głowę, a on rozpiął mi bluzkę i włożył ręce pod stanik. W pewnym momencie się opamiętał. Zamknęliśmy restaurację i wsiedliśmy w taksówkę (mieszkamy dość blisko siebie). Byłam bardzo pijana mieszanką wina i whisky i mam wrażenie, że to okazało się zbawienne. Chyba liczył na to, że wejdzie ze mną do mieszkania, bo odprowadził mnie pod drzwi. Po drodze jednak zwymiotowałam w windzie i musiało go to zniechęcić do dalszej akcji.
Kilka dni później w pracy tylko się głupio do mnie uśmiechał. O całej sytuacji nie wspomniał ani słowa. Powiedziałam o tym jednej koleżance z pracy i nikomu więcej.
Został przeniesiony do innej restauracji tego samego właściciela już ponad półtora roku temu.
Kilka miesięcy temu znowu wylądowaliśmy razem w taksówce po kolejnej imprezie z ludźmi z pracy. Próbował mnie złapać za udo, a nawet się podśmiewywał z mojego pawia puszczonego w windzie ostatnim razem. Cierpliwie zdejmowałam z siebie jego dłoń.
Nie czuję się winna ani zawstydzone tym, co się stało, ale nie wiem dlaczego nic z tym nie zrobiłam. Właściciel nie wydaje się być dobra osobą do rozmowy na ten temat. Byłam świadkiem, kiedy stosował przemoc psychiczną i słowną wobec swojej dziewczyny. Na pewno chciałabym zareagować w bardziej zdecydowany sposób jeżeli nie mogę czuc się pewna, że następnego razu nie będzie.

Jestem z Tobą!
17+

jeden komentarz
Molestowanie słowne, Ofiara

Niewybredny komentarz

Historia koteczek,

[Zielona Góra, minbrowar Haust]

 

Zadziało się to dziś, 13 lutego,pod koniec zebrania lokalnego klubu pewnej partii politycznej. Starszy pan niewybrednie skomentował mój biust. Czy to, że mam duże piersi uprawnia innych do komentarzy? To moje przekleństwo, już nie wiem jak mam się ubierać by temu zapobiec, jestem ubrana skromnie. Jestem wściekła, po raz kolejny w odpowiedzi na taką zaczepkę nie odpyskowałam, próbowałam obrócić to w żart. Sytuację widziało ok. 10 osób i nikt nie zareagował. W świetle moich poprzednich doświadczeń czuję się zagrożona. Czy następnym razem mam mu powiedzieć by spadał? Smutno mi, tym bardziej że dzieje się to w raczej postępowej partii…

Jestem z Tobą!
28+

jeden komentarz
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara, Świadek

„Świetny żart” – Tyle, że to tak mało zabawne…

Historia Doroty,

[Lublin, jedno z lepszych gimnazjów]

 

W porównaniu z resztą zamieszczonych tu historii, moja to pikuś – ale jest świadectwem seksizmu wobec kobiet, dlatego czuję, że muszę ją przekazać.
Byłam wówczas w drugiej klasie gimnazjum; razem z innymi dziewczynami z klasy czekałam na lekcję WF-u, przebrana w strój gimnastyczny. Większość z nas miała na sobie krótkie spodenki odsłaniające nogi i dopasowane koszulki, ja natomiast nie akceptowałam swojego ciała i czułam się przy nich nieatrakcyjna, dlatego zawsze przebierałam się w długie czarne spodnie i szarą bluzkę – taka szara myszka, która nie chce zwracać na siebie uwagi.
Razem z naszą klasą WF mieli jeszcze chłopcy z klasy trzeciej. Wśród nich znalazł się chyba jakiś dobry znajomy kilku z dziewczyn (czywiście tych najładniejszych), bo przyszedł do nas i zaczął z nimi rozmawiać. Kiedy zjawił się jego nauczyciel, odszedł szybko, klepiąc przy tym w tyłek wszystkie mijane dziewczyny! Żadna nie zareagowała, niektóre się nawet roześmiały na znak aprobaty. Ja milczałam, ponieważ byłam zbyt zaskoczona i zawstydzona, a z drugiej strony – w jakiś sposób mile połechtana, że chociaż on nie uważał mnie za paskudę, skoro mnie też klepnął i jeszcze się do tego uśmiechnął (nie bezczelnie, raczej go to bawiło – to był dla niego świetny żart). Ale teraz, z perspektywy czasu, widzę, że nie miał prawa tak nas traktować! Widać jego matka nie zadbała o wychowanie syna, skoro ten baran uznał za zabawne i może nawet schlebiające klepanie obcej dziewczyny w pośladki. Odpychające zachowanie.

Jestem z Tobą!
37+

jeden komentarz
Molestowanie słowne, Napaść, Ofiara

Każdy zerkał w okno udając, że nic nie widział

Historia Kate,

[Poznań]

 

Jechałam w Poznaniu tramwajem, było popołudnie, w tramwaju pełno ludzi. Za mną usiadł mężczyzna, koło 50, lekko podchmielony. Mówił coś ale nawet nie zwróciłam uwagi,że to do mnie,zajęta odpisywaniem na smsa. Nagle poczułam silne szarpnięcie,które spowodowało, że prawie spadłam z siedzenia. Obróciłam się i usłyszałam : no ku***, zdzi**, pytałem gdzie jedzie ten tramwaj, jesteś głucha? Byłam w szoku, cała się trzęsłam i podniosłam się szybko z podłogi, pobiegłam w miejsce gdzie był motorniczy. Sytuację tę widziało jakieś 15 osób, nikt nie zareagował, wręcz przeciwnie, kiedy spojrzałam w stronę innych ludzi, każdy z nich zerkał w okno udając, że nic nie widział…

Jestem z Tobą!
50+

2 comments
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Faceci siedzący przy naszym stoliku wstali i zaczęli działać

Historia M.,

[Inowrocław]

 

To się wciąż powtarza, nawet nie wiadomo kiedy się tego spodziewać. W ułamek sekundy poczucie godności leży zdeptane, a ja chciałabym temu typowi tak bardzo rozwalić ryj. Ale wygrywa najgorsze uczucie, uczucie bezsilności. I jedyne co można zrobić to powiedzieć „wypier*alaj” lub popłakać się, bo bezradność jest najstraszniejsza.

Będę chciała o tym szybko zapomnieć, ale jak zapomnieć, jeśli za miesiąc lub rok znowu jakiś sku*wiel uzna, że może mnie klepnąć w dupę tylko dlatego, że ją mam. I jestem kobietą. I jestem sama, więc nikt nie stanie w mojej obronie. Po raz pierwszy zobaczyłam, że ktoś zareagował na takie zachowanie i ta reakcja to jedyne co mnie teraz doprowadziło do równowagi. Faceci siedzący przy naszym stoliku wstali i zaczęli działać. Jeden interweniował u źródła problemu, inny poszedł do właściciela knajpy. Zostałam przeproszona, koleś prawie wyleciał z lokalu. A panna która była w jego towarzystwie zapytała: „Z takiego powodu?”. Tak, ku*wa, z takiego. Chyba, że lubisz jak traktują cię jak szmatę.

Jestem z Tobą!
41+

jeden komentarz
Molestowanie słowne, Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Chciałabym normalnie przejść przez miasto a nie przemykać

Historia – a właściwie historie – Karoliny

[Wrocław]

 

1. Zaczęło się z pozoru całkiem niewinnie…od łaskotania (dorosły człowiek a wyskakuje z czymś takim). Sądziłam,że na jednym razie się skończy i nie przyszło mi do głowy, że dojdzie do obłapywania mnie, chwytania za pośladki i piersi.Pewnego dnia powalił mnie na podłogę i usiłował rozpiąć spodnie. Wtedy jego twarz mnie przeraziła.Oprzytomniał i zostawił mnie w spokoju. Zachowywał się jakby nigdy nic. A w kuchni moja siostra uśmiechnięta,szczęśliwa i nieświadoma całej tej zaistniałej sytuacji.Zdałam sobie sprawę,że…nie dałabym rady,gdyby coś podobnego zdarzyło się ponownie.Nie ma szans.Upokarzające.Poczułam się bezsilna.Poinformowałam go(nie do końca jestem przekonana,że to było właściwe ,ale musiałam sprawdzić,zresztą i tak bym tego nie zrobiła),że jeśli jeszcze raz mnie dotknie, to go uderzę.Zapewnił mnie,że mi odda.Wiele razy musiałam się z nim mocować,walczyć przez bardzo,bardzo długi czas.Nie dawał mi spokoju.Miałam koszmary,szczerze go nienawidziłam. Przestałam tam chodzić,siostra pytała dlaczego.Przyprowadzała go do naszego domu,on nawet wtedy nie omieszkał o mnie zahaczyć.Twierdził,że wszystko zostanie w rodzinie i…że miałabym dać robakom? Za każdym razem to miał być żart i zdaje się,że tak był odbierany z wyjątkiem mnie.Po tych paru latach usłyszałam,że byłam już dorosłą osobą i mogłam się obronić.A nawet,że to moja wina.Zawiodłam się na osobach dla mnie ważnych,które kocham.I to jest wielki ból.Teraz już wiem,niestety, ale ludzie reagują podobnie,nie ważne czy będą z kręgu rodziny czy z poza: skoro nie doszło do gwałtu,nic takiego się nie stało.Taki sposób myślenia/postrzegania to chyba norma,tak było i będzie.
2. To tzw. przyjaciel,za takiego się uważa i podaje.Zawsze gotowy do pomocy,pojawia się gdy coś się zepsuje bo „nikogo innego nie ma a on zrobi to za darmo”. Zdarzało się,że chwytał mnie za dłonie,przystawiał się dotykając moich bioder.Wygadywał jakieś bzdury.Więc kiedy on musi się pojawić,ja wychodzę.Jeśli stanie na mojej drodze,ignoruję go.Daję jasno do zrozumienia,że mało mnie obchodzi,że on jest,że ma coś do powiedzenia.Na razie to działa.Podobnie jak w 1.przypadku, odbywało się to zupełnie jawnie,zawsze obrócone w żart,”żebym wiedziała,że żyję”. Znowu coś w rodzaju zasłony dymnej.
3. To był styczeń,po 17:00.Jak tylko ten człowiek pojawił się po drugiej stronie ulicy(szedł w przeciwną stronę),zwrócił na mnie swoją uwagę.Poczułam się dziwnie. Pomyślałam, że może coś mi się wydaje,że się mylę.On przeszedł na moją stronę i znalazł się tuż za mną.Zastanawiałam się co zrobić…wejść do sklepu czy iść dalej, a może biec.Zrobiło się jakoś tak nagle ciemniej na drodze,ludzie gdzieś poznikali.Zupełna pustka.Przyspieszyłam,on też.Czułam,że depcze mi po piętach.To był dosyć ciężki, trudny moment do wytrzymania.Zostało mi te kilkanaście metrów do domu,a jednak jeszcze tak daleko.Odwróciłam się w ostatniej chwili.Trzymał coś w ręce zawiniętego w reklamówkę.Chciał uderzyć mnie w głowę.I wtedy poczułam,że raczej już nic mi nie zrobi.Był zaskoczony,zdezorientowany.Oddalając się od niego usłyszałam jak wydukał coś…żebym nie uciekała,że chce się ze mną pobujać. Odpowiedziałam mu żeby spadał.Po tym zdarzeniu złapałam za nożyczki i pożegnałam się z długimi włosami,ścinając je na bardzo krótko…na pałę.Nie zakładałam butów na wysokich obcasach,nie malowałam się i ubierałam się w mało ciekawe ciuchy.To się zmienia,ale wtedy nie chciałam,żeby ktokolwiek zwracał na mnie uwagę. Po prostu chciałam stać się niewidzialna, anonimowa.
4. Jakieś 3 m-ce temu.Mężczyzna pojawił się nie wiadomo skąd.Wyprzedzając mnie,otarł się o moje ramię i to na tyle mocno,że odsunęłam się na bok.Uśmiechnął się bezczelnie i z zadowoleniem przeprosił mnie.Po chwili jeszcze raz na mnie spojrzał,badając moją reakcję.Zerknęłam tylko na niego i nic.Nie wiem co to miało być,coś w rodzaju podrywu i miałam się może jeszcze uśmiechnąć…A wyszłam tylko na chwilę wyrzucić śmiecie.

Chciałabym normalnie przejść przez miasto a nie przemykać. Nie zastanawiać się czy znowu się coś wydarzy.Nie myśleć,że usłyszę za swoimi plecami”eee ty w słonecznych okularach…”. Nie bawi mnie gdy samochód zatrzymuje się a facet z niego wychodzi tylko dlatego by krzyknąć za mną „ta pani w czarnych włosach,ładna”. Taki człowiek,obcy jest ostatnią osobą,od której chciałabym usłyszeć takie słowa,cokolwiek.
Zastanawiam się dlaczego tak się dzieje.Jestem przeciętną osobą,przeciętnie też się ubieram a mimo to zawsze pojawia się ktoś,kto zakłóca mój spokój umysłu.Nie obchodzi go,że odbiera mi poczucie bezpieczeństwa,że wzbudza we mnie lęk, obawy,że tworzy w ten sposób jeden wielki chaos.Wycofałam się zupełnie,ale nie mogę cały czas zamykać się,chować.Przyłapuję się już na tym,że rozglądam się na wszystkie strony,a innym razem ze zmęczenia opuszczam wzrok i nie chcę już niczego widzieć.To jakiś obłęd.

Być MOŻE ktoś będzie miał coś interesującego do powiedzenia, niech pisze.
Dzięki.

Jestem z Tobą!
46+

5 comments
Molestowanie słowne, Ofiara

Skarga na niestosowne zachowanie pracowników stacji PKN Orlen w Zielonej Górze

Historia Koteczek,

[stacja PKN Orlen,ul. Sulechowska, Zielona Góra]

 

Działo się to w tą niedzielę ok. 4.20 rano. Mieliśmy punkt zbiorczy okręgu partii na wyjazd na kongres założycielski Twojego Ruchu. Przybyłam tam pierwsza. Ktoś z pracowników stacji zaczął za mną krzyczeć: dziwka (jak się później dowiedziałam,w okolicy urzędują prostytutki). Nie wytrzymałam,odpaliłam wiązanką a potem odeszłam dalej. Następnym razem w takich sytuacjach wezmę ze sobą gaz. Złożyłam skargę na zachowanie tych ludzi na ich infolinię.

Jestem z Tobą!
24+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

Kwestia własnego bezpieczeństwa

Historia Autostopowiczki,

[Kościerzyna]

 

Jestem studentką i najczęściej samotnie podróżuję stopem. Zawsze jednak jestem ubrana w długie spodnie i staram się unikać jazdy po zmroku. Mimo tego, najbardziej niebezpieczne sytuacje zdarzały mi się w ciągu dnia.
Wydarzenie, które opisuję, miało miejsce w niedzielę po południu, w jasny, słoneczny dzień. Łapałam stopa tuż za Kościerzyną na drodze w kierunku Gdańska. Ruch był bardzo duży, jednak nikt się nie zatrzymywał. Dlatego poczułam ulgę, gdy po trzydziestu minutach wreszcie zatrzymał się kierowca taksówki na gdańskich numerach. Był to łysy wąsacz w średnim wieku. Wyglądał zupełnie zwyczajnie, ale zrobiło mi się trochę nieprzyjemnie, gdy już na samym początku powiedział, że nie wierzy w ubogich studentów i że wszyscy kłamią, gdyż tak naprawdę żyją na wysokim poziomie. Potem już było tylko gorzej. Pierwszą historią, jaką się ze mną podzielił, była opowieść o jego koleżance, która przespała się z mężczyzną, który ją wziął na stopa (nadużywał przy tym obleśnego słowa „kuciapka”). Usilnie próbowałam skierować rozmowę na inne tory, ale nie przynosiło to skutku- gdy na przykład zaczęłam mówić o sportowych samochodach, mężczyzna zapytał, czy „lubię robić to w samochodzie”. Potem opowiadał o sponsoringu oraz o tym, jakie miejsca i jak często depilują jego koleżanki. W tym momencie możecie pomyśleć- głupia jakaś? Czemu mu nie przygadałaś, czemu natychmiast nie wysiadłaś? Jeżdżąc stopem nauczyłam się kilku ważnych rzeczy. Pierwsza- gdy wsiadasz do czyjegoś samochodu, jesteś w jakiś sposób poddana jego łasce. I wykorzystaj to mądrze. Jeśli chcesz wszcząć kłótnię, pokazać debilowi, gdzie jego miejsce, może cię spotkać coś jeszcze gorszego niż molestowanie słowne. Wysiądź z tego samochodu jak najszybciej, ale tak, aby nie wzbudzić w kierowcy podejrzeń, które mogą prowadzić do jego wściekłości i zemsty. Ja poczekałam, aż zbliżymy się do najbliższego, trochę większego miasteczka, jednocześnie zmyślając historię o tym, że matka kazała mi wstąpić do dalekiej ciotki, żeby wziąć od niej paczkę- naprawdę nie ma znaczenia co wymyślisz, jeśli odegrasz to przekonująco. Możesz nawet powiedzieć, że masz chorobę lokomocyjną i zaraz mu obrzygasz tapicerkę. Jeśli kierowca zaproponuje ci, że cię odwiezie i zaczeka, powiedz, że to może trwać wieki albo masz inne plany. Najważniejsze, czego się nauczyłam- musisz wiedzieć, kiedy nie możesz sobie pozwolić na zrobienie obleśnemu chamowi sceny. Dla swojego własnego bezpieczeństwa.

Jestem z Tobą!
25+

jeden komentarz

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress