Napaść, Ofiara

Nie będzie to historia o molestowaniu w przestrzeni publicznej. Będzie to historia o gwałcie w zaciszu mieszkania.

Historia Patrycji,

(Opole)

Nie będzie to historia o molestowaniu w przestrzeni publicznej. Będzie to historia o gwałcie w zaciszu mieszkania. Tak, gwałcie. Po raz pierwszy potrafię nazwać rzecz po imieniu. A po raz pierwszy odważyłam się ją opowiedzieć (nazywając wykorzystaniem) obecnemu partnerowi oraz przyjacielowi całkiem niedawno, mimo że wydarzyła się około 3-4 lata temu.
Byłam zakochana, bardzo. Za bardzo. Tego dnia mój ówczesny chłopak przyjechał do mnie na weekend – studiowałam w innym mieście. Chcieliśmy nadrobić stracony czas, wylądowaliśmy w łóżku. Miałam zapalenie pęcherza, więc po pewnym czasie stosunek zamiast przyjemności zaczął sprawiać ból. Okropny ból. Prosiłam żeby przestał, chciałam skorzystać z toalety. Odpowiedział, że nie teraz, że zaraz skończymy. Płacząc powtórzyłam raz jeszcze by przestał. Nie wiem jak wytrzymałam do końca. Czułam się z tym bardzo źle, zawiodłam się na nim. Dziś po wielu latach, zastanawiam się jak to możliwe że go wtedy nie zostawiłam? Jak to możliwe że nie zostawiłam go również wtedy, gdy byłam nazywana dziwką, tępym chujem, gdy mówił, że to moja wina, że jego kumple mają ochotę mnie przelecieć albo wtedy gdy uznał, że na pewno zrobiłam loda znajomemu, który odwiózł mnie po pracy do domu. Wiele osób dziwi się, że nie odchodzą od mężczyzn, którzy je molestują, biją, poniżają. Też się dziwię. Dopóki nie przypomnę sobie, że sama długo nie potrafiłam, a pewne rzeczy dotarły do mnie dopiero wiele lat później. Za późno, o wiele za późno.

Jestem z Tobą!
50+

jeden komentarz
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

CO PAN ROBI Z TYM TELEFONEM?????????

Historia Małgosi,

(Warszawa)

Jechałam dzisiaj rano tramwajem do pracy, był duży ścisk. Nagle słyszę, jak kobieta koło mnie krzyczy do kogoś za mną: CO PAN ROBI Z TYM TELEFONEM????????? I okazuje się, że facet miał teczkę, do której miał umocowany telefon zwrócony aparatem do góry. I robił tym aparatem film z tego, co u mnie pod spódnicą… Nawet nic nie czułam, poza tym, że ktoś mnie trąca teczką, ale w takim ścisku nie wydawało mi się to dziwne. Byłam w szoku i stałam w bezruchu, a gość po prostu zwiał do przedniej części tramwaju. Czuję się brudna.

Jestem z Tobą!
37+

2 comments
Molestowanie słowne, Ofiara

Godzina 16, słońce, wokół mnie pełno ludzi. Mimo tego czułam się w jakiś sposób zagrożona, słyszałam, że cały czas za mną idzie…

Historia Sylwii,

[Kraków],

Wczoraj (8 maja 2015 r.), po świeżo napisanej maturze, zdecydowałam, że pójdę odebrać czekający na mnie paszport do Urzędu Wojewódzkiego. Wysiadłam z tramwaju przy Rondzie Mogilskim, i skierowałam się w stronę urzędu. Wyjątkowo nie miałam na sobie słuchawek (czego teraz żałuję). W pewnym momencie usłyszałam, jak idący za mną mężczyzna, właściwie wyjęczał „świetna dupa”. Miałam na sobie dosyć krótką czarną sukienkę i machinalnie pociągnęłam ją w dół. Jęczący mężczyzna: „nie obciągaj jej i tak widać”. Godzina 16, słońce, wokół mnie pełno ludzi. Mimo tego czułam się w jakiś sposób zagrożona, słyszałam, że cały czas za mną idzie, w stanowczo zbyt bliskiej odległości i rzuca komentarze. Wreszcie odwróciłam się i zapytałam „Czy może pan przestać?”. I tu pierwszy szok. Mężczyzna, którego automatycznie wizualizowałam sobie jako pijanego, zmęczonego życiem pana w średnim wieku, okazał się młody i raczej trzeźwy. Nie pamiętam co odpowiedział, wydawał się zaskoczony. Pamiętam, że chwilę później zapytał, czy nie mam chusteczek higienicznych (!). Odwróciłam się, w nadziei, że to wystarczyło, jednak świat nie jest taki piękny. Skręciłam – on za mną. Odwróciłam się po raz drugi: „Czy może pan przestać za mną chodzić”? „Już, za chwilę przestanę, jeszcze tylko chwilę”. Nie umiałam na to zareagować. Zauważyłam kobietę palącą przed budynkiem i stanęłam obok niej. Pan postał jeszcze chwilę, wydał z siebie w pewnym momencie dźwięk, o którym wolę zapomnieć i niepewnie odszedł, ciągle odwracając się w moją stronę. Na zakończenie powiedział mi jeszcze: „Ale naprawdę niech jej pani nie obciąga, bo widać”. Wracając do domu, ciągle odwracałam się przez ramię. W domu przed wyjściem przebrałam się ze swojej krótkiej sukienki w spodnie.

Jestem z Tobą!
28+

jeden komentarz
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Najlepsze, że tuż po zajściu ludzie patrzyli na mnie, a nie na mężczyznę odjeżdżającego szybko na rowerze.

Historia Żanety,

[ul. floriańska, Kraków]

Chciałam opowiedzieć co zrobił mi ktoś 3 lata temu, wciąż pamiętam to jako jedno z najbardziej upadlających zachowań jakich kiedykolwiek doświadczyłam. Na ul. floriańskiej w Krakowie przed studiem tatuażu stałam odwrócona tyłem do bramy floriańskiej i rozmawiałam przez telefon. Jakiś mężczyzna nadjeżdżał od strony bramy na rowerze. Przejeżdżając koło mnie, dosłownie trzasnął mnie ręką w pośladek z całej siły. To było koło południa, przy wszystkich ludziach. Zdarzyło się to tak szybko, że zdążyłam tylko za nim wrzasnąć. Czułam się tak jakbym była tylko rzeczą, z którą każdy może sobie robić co chce – klepać po pośladkach, bić itd. Najgorsza była bezsilność! Najlepsze, że tuż po zajściu ludzie patrzyli na mnie, a nie na mężczyznę odjeżdżającego szybko na rowerze. Jakby to co on zrobił było normalne, a jak ja śmię wrzeszczeć i klnąć? Niektóre kpiące spojrzenia mówiły, że to była moja wina bo miałam krótką sukienkę. Gdyby nie jechał na rowerze, zatrzymałabym go za wszelką cenę, zadzwoniła na policję i oskarżyła o naruszenie nietykalności cielesnej na tle seksualnym.

Jestem z Tobą!
27+

jeden komentarz
Ofiara, Publiczna masturbacja

Czułam się “splugawiona” jeszcze przez tydzień po tym wydarzeniu. I nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogłabym to zgłosić na policję.

Historia Miny,

(Warszawa, Plac Konstytucji)

To był poniedziałek. Od 18 do 20 miałam spotkanie, a od 20 zebranie. Spotkanie skończyło się wcześniej, więc miałam ponad pół godziny na przejście z Pięknej w okolice placu Zbawiciela, czyli aż nadto. Nie spieszyłam się zbytnio, więc kiedy na placu Konstytucji zaczepił mnie jakiś typ, pytając słabym angielskim, czy mogę mu polecić jakieś miejsca czy atrakcje do odwiedzenia w poniedziałek wieczorem, zatrzymałam się. Coś tam mu poleciłam, długo się zastanawiałam. Zwróciłam uwagę na to, że jest jakoś dziwnie zdenerwowany, ale uznałam, że może jest nieśmiały albo, nie wiem, zaproponuje mi kawę, a wtedy grzecznie odmówię. Na koniec rozmowy podziękował za pomoc i podał mi rękę. Powiedział, że ma jeszcze jedno pytanie. Zapytał, czy uważam, że mógłby zostać pobity lub skopany, chodząc tak i w tym miejscu spojrzał w dół, a ja podążając za jego wzrokiem, odkryłam, że ma rozpięty rozporek i jest obnażony. W tym momencie wyłączyło mi się myślenie, odruchowo odpowiedziałam “Tak!”, odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem poszłam przed siebie. Wyciągnęłam telefon, ale byłam w takim szoku, że patrzyłam się na niego i za nic nie potrafiłam wymyślić, do kogo miałabym zadzwonić. Zadzwoniłam do przyjaciółki, ale udawało mi się tylko wyrzucać z siebie pojedyncze słowa. Doszłam na zebranie i przez pierwsze pół godziny się trzęsłam. Pod wpływem szoku. Czułam się “splugawiona” (żadne inne słowo nie przychodzi mi do głowy) jeszcze przez tydzień po tym wydarzeniu. I nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogłabym to zgłosić na policję.

Jestem z Tobą!
34+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Dziewczyny, nie bójcie się reagować i mówić głośno. To naprawdę płoszy napastników!

Historia Agi

[Białystok]

 

Czekałam na koleżanki w niewielkim budynku handlowym w centrum miasta. Do środka wszedł mężczyzna, który przywitał mnie entuzjastycznie, twierdząc, że umówiłam się z nim w tym miejscu. Ignorował moje zaprzeczenia i stawał się coraz bardziej nachalny. Zbliżył się do mnie na odległość kilku centymetrów, zaglądał co trzymam w rękach, próbował mi to zabrać, nazywał mnie ślicznotką, maleńką, niunią. Złapał mnie za ramię, był coraz bardziej agresywny i wciąż sugerował, żebyśmy gdzieś poszli, bo przecież mu ‚obiecałam’. Oczywiście mówiłam, aby przestał i mnie zostawił, ale nic to nie dawało. W końcu zdecydowałam się wyjść z budynku, a on poszedł za mną, próbując zatrzymać mnie w drzwiach. Zobaczyłam dwóch mężczyzn na parkingu przy samochodzie, podeszłam do nich śmiało i zapytałam głośno (aby słyszał to ów dręczyciel), czy mogą mi pomóc, gdyż ten mężczyzna nie chce zostawić mnie w spokoju. Panowie natychmiast wyprostowali się i stanęli obok mnie, a dręczyciel spuścił głowę i uciekł wyzywając mnie pod nosem. Podziękowałam moim wybawicielom i czekałam jeszcze chwilę na koleżanki przy wejściu do budynku. Widziałam, że panowie byli gotowi do odjazdu, ale kręcili się jeszcze chwilę przy samochodzie. Odjechali dopiero, gdy byłam już z grupą znajomych, za co jestem im bardzo wdzięczna. Dziewczyny, nie bójcie się reagować i mówić głośno. To naprawdę płoszy napastników! Historia skończyła się jak powinna, ale długo jeszcze miałam łomoczące ze strachu serducho.

Jestem z Tobą!
53+

brak komentarzy
Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Najistotniejsze to wiedzieć, że nie powinno być przyzwolenia na takie sytuacje i trzeba na nie reagować!

Historia Kasi,

[Warszawa]

 

Całe zdarzenie miało miejsce w środę 7.01.2015 około godziny 19.30 najpierw na przystanku Kino Femina, a następnie w autobusie 512 w stronę Zacisza. Najpierw, gdy żegnałam się ze znajomą zauważyłam ruch w moim kierunku, jakby ktoś z tyłu koniecznie chciał przejść przez skrzyżowanie. Po rozstaniu ze znajomą i gdy już skierowałam się w stronę przystanku, podszedł do mnie facet, który powiedział coś w stylu: „Ale ładnie pani wygląda w tych kozaczkach”. Pomyślałam, że jest pijany, wymamrotałam „dziękuję” i poszłam sprawdzić rozkład jazdy. Zaznaczam, że w środę było minus 12, miałam na sobie grubą kurtkę, spodnie i buty zimowe. W momencie, gdy nadjeżdżał autobus zerknęłam na faceta i zobaczyłam, że właśnie podjął decyzję, że za mną wsiądzie. Widziałam tylko krótkie wahanie na jego twarzy. W autobusie od razu podeszłam do miejsca, gdzie ktoś siedział (akurat było poczwórne) i usiadłam tyłem do kierunku jazdy. Miejsce obok mnie pozostało puste i facet oczywiście je zajął. Nie przeczuwając niczego, pomyślałam, że posiedzi i wysiądzie po drodze. W pewnym momencie bezczelnie przesunął ręką po zewnętrznej stronie mojego uda coś mówiąc. Ogarnęła mnie złość i natychmiast powiedziałam, żeby przestał i się przesiadł. Akurat kiedy to mówiłam dojechaliśmy na przystanek i w autobusie wymieniła się większość osób. Facet wstał i przeszedł na tył autobusu. Zareagowała jedna dziewczyna w wieku ok. dwudziestu kilku lat, która pozostała na swoim miejscu mówiąc, że coś takiego często się zdarza. Odpowiedziałam, że mnie po raz pierwszy. Podświadomie czułam, że facet nie wysiadł i rzeczywiście po dwóch przystankach zobaczyłam, że mnie obserwuje. Wiedziałam, że będzie chciał za mną wysiąść. W międzyczasie napisałam już do męża, żeby czekał na mnie na przystanku. Facet obserwował jak szykuje się do wyjścia, więc poszłam do innych drzwi, cały czas obawiając się, że pójdzie za mną. Gdy wysiadłam z autobusu i podeszłam do męża, zobaczyłam, że facet się rozpłynął. Najprawdopodobniej wsiadł do kolejnego podjeżdżającego autobusu jak tylko zobaczył, że ktoś na mnie czeka.
Zamieszczam krótki opis wyglądu: Facet o wzroście mniej więcej 165-170 cm, szczupły, prawdopodobnie ciemny blondyn, wiek do 30 lat, miał czapkę uszankę i czarną kurtkę. Wydaje mi się, że mógł iść za mną już od tramwaju, którym przyjechałam od strony Dworca Centralnego. Opis może niewiele pomoże, nie wiem też, czy to jego stała trasa. Na szczęście miał kto wyjść po mnie na przystanek. W głowie powstało mi na wszelki wypadek kilka scenariuszy możliwej reakcji, gdyby jednak tego kogoś na przystanku nie było. Opis całego zdarzenia wyszedł dość długi, ale przede wszystkim chciałam opisać to wszystko jeszcze w miarę „na gorąco” i nie zastanawiać się ciągle, czym go sprowokowałam, jaki miał dzień, że wybrał właśnie mnie, czy znowu go spotkam, a na pewno na tej trasie będę jeździć. Stronę poleciła mi koleżanka. Mam nadzieję, że będzie więcej zgłoszeń, takich sytuacji, choć oczywiście chciałabym, żeby z drugiej strony, było ich jak najmniej.
Mój najważniejszy wniosek z całej tej sytuacji, to nie wpadać w panikę, pokazać, a może przynajmniej udawać, że kontroluje się sytuację i natychmiast skontaktować się z kimś bliskim. A potem opisywać i uczulać innych. Najistotniejsze to wiedzieć, że nie powinno być przyzwolenia na takie sytuacje i trzeba na nie reagować!

Jestem z Tobą!
41+

2 comments
Ofiara, Publiczna masturbacja

Mam za sobą wendo i różne doświadczenia. Ale tą jedną rozmową on naruszył tyle granic, że nadal się po tym próbuję pozbierać i odzyskać równowagę psychiczną.

Historia Michaliny,

[Warszawa]

Szłam z jednego spotkania na drugie, ale jeszcze miałam trochę czasu. Na pl. Konstytucji zaczepił mnie jakiś chłopak, pytając łamanym angielskim, czy mogłabym mu polecić jakieś miejsca w Warszawie. Zauważyłam, że jest zdenerwowany, ale uznałam, że jest nieśmiały albo może zamierza zaprosić mnie na kawę czy coś w tym stylu. Był poniedziałek koło 19:00, więc chwilę się zastanawiałam, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Podziękował i tak, i podał mi rękę. Gdy już miałam sobie pójść, powiedział, że ma jeszcze jedno pytanie. Zapytał, czy moim zdaniem mógłby zostać pobity, chodząc „tak”. Podążając za jego wzrokiem odkryłam, że ma rozpięty rozporek i obnażone genitalia. Powiedziałam odruchowo, że tak, odwróciłam się na pięcie i odeszłam szybkim krokiem. Przez następne pół godziny byłam w szoku i się trzęsłam. Mam za sobą wendo i różne doświadczenia. Ale tą jedną rozmową on naruszył tyle granic, że nadal się po tym próbuję pozbierać i odzyskać równowagę psychiczną.

Jestem z Tobą!
35+

brak komentarzy

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress