Ofiara, Publiczna masturbacja

Czułam się “splugawiona” jeszcze przez tydzień po tym wydarzeniu. I nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogłabym to zgłosić na policję.

Historia Miny,

(Warszawa, Plac Konstytucji)

To był poniedziałek. Od 18 do 20 miałam spotkanie, a od 20 zebranie. Spotkanie skończyło się wcześniej, więc miałam ponad pół godziny na przejście z Pięknej w okolice placu Zbawiciela, czyli aż nadto. Nie spieszyłam się zbytnio, więc kiedy na placu Konstytucji zaczepił mnie jakiś typ, pytając słabym angielskim, czy mogę mu polecić jakieś miejsca czy atrakcje do odwiedzenia w poniedziałek wieczorem, zatrzymałam się. Coś tam mu poleciłam, długo się zastanawiałam. Zwróciłam uwagę na to, że jest jakoś dziwnie zdenerwowany, ale uznałam, że może jest nieśmiały albo, nie wiem, zaproponuje mi kawę, a wtedy grzecznie odmówię. Na koniec rozmowy podziękował za pomoc i podał mi rękę. Powiedział, że ma jeszcze jedno pytanie. Zapytał, czy uważam, że mógłby zostać pobity lub skopany, chodząc tak i w tym miejscu spojrzał w dół, a ja podążając za jego wzrokiem, odkryłam, że ma rozpięty rozporek i jest obnażony. W tym momencie wyłączyło mi się myślenie, odruchowo odpowiedziałam “Tak!”, odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem poszłam przed siebie. Wyciągnęłam telefon, ale byłam w takim szoku, że patrzyłam się na niego i za nic nie potrafiłam wymyślić, do kogo miałabym zadzwonić. Zadzwoniłam do przyjaciółki, ale udawało mi się tylko wyrzucać z siebie pojedyncze słowa. Doszłam na zebranie i przez pierwsze pół godziny się trzęsłam. Pod wpływem szoku. Czułam się “splugawiona” (żadne inne słowo nie przychodzi mi do głowy) jeszcze przez tydzień po tym wydarzeniu. I nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogłabym to zgłosić na policję.

Jestem z Tobą!
23+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Dziewczyny, nie bójcie się reagować i mówić głośno. To naprawdę płoszy napastników!

Historia Agi

[Białystok]

 

Czekałam na koleżanki w niewielkim budynku handlowym w centrum miasta. Do środka wszedł mężczyzna, który przywitał mnie entuzjastycznie, twierdząc, że umówiłam się z nim w tym miejscu. Ignorował moje zaprzeczenia i stawał się coraz bardziej nachalny. Zbliżył się do mnie na odległość kilku centymetrów, zaglądał co trzymam w rękach, próbował mi to zabrać, nazywał mnie ślicznotką, maleńką, niunią. Złapał mnie za ramię, był coraz bardziej agresywny i wciąż sugerował, żebyśmy gdzieś poszli, bo przecież mu ‚obiecałam’. Oczywiście mówiłam, aby przestał i mnie zostawił, ale nic to nie dawało. W końcu zdecydowałam się wyjść z budynku, a on poszedł za mną, próbując zatrzymać mnie w drzwiach. Zobaczyłam dwóch mężczyzn na parkingu przy samochodzie, podeszłam do nich śmiało i zapytałam głośno (aby słyszał to ów dręczyciel), czy mogą mi pomóc, gdyż ten mężczyzna nie chce zostawić mnie w spokoju. Panowie natychmiast wyprostowali się i stanęli obok mnie, a dręczyciel spuścił głowę i uciekł wyzywając mnie pod nosem. Podziękowałam moim wybawicielom i czekałam jeszcze chwilę na koleżanki przy wejściu do budynku. Widziałam, że panowie byli gotowi do odjazdu, ale kręcili się jeszcze chwilę przy samochodzie. Odjechali dopiero, gdy byłam już z grupą znajomych, za co jestem im bardzo wdzięczna. Dziewczyny, nie bójcie się reagować i mówić głośno. To naprawdę płoszy napastników! Historia skończyła się jak powinna, ale długo jeszcze miałam łomoczące ze strachu serducho.

Jestem z Tobą!
41+

brak komentarzy
Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Najistotniejsze to wiedzieć, że nie powinno być przyzwolenia na takie sytuacje i trzeba na nie reagować!

Historia Kasi,

[Warszawa]

 

Całe zdarzenie miało miejsce w środę 7.01.2015 około godziny 19.30 najpierw na przystanku Kino Femina, a następnie w autobusie 512 w stronę Zacisza. Najpierw, gdy żegnałam się ze znajomą zauważyłam ruch w moim kierunku, jakby ktoś z tyłu koniecznie chciał przejść przez skrzyżowanie. Po rozstaniu ze znajomą i gdy już skierowałam się w stronę przystanku, podszedł do mnie facet, który powiedział coś w stylu: „Ale ładnie pani wygląda w tych kozaczkach”. Pomyślałam, że jest pijany, wymamrotałam „dziękuję” i poszłam sprawdzić rozkład jazdy. Zaznaczam, że w środę było minus 12, miałam na sobie grubą kurtkę, spodnie i buty zimowe. W momencie, gdy nadjeżdżał autobus zerknęłam na faceta i zobaczyłam, że właśnie podjął decyzję, że za mną wsiądzie. Widziałam tylko krótkie wahanie na jego twarzy. W autobusie od razu podeszłam do miejsca, gdzie ktoś siedział (akurat było poczwórne) i usiadłam tyłem do kierunku jazdy. Miejsce obok mnie pozostało puste i facet oczywiście je zajął. Nie przeczuwając niczego, pomyślałam, że posiedzi i wysiądzie po drodze. W pewnym momencie bezczelnie przesunął ręką po zewnętrznej stronie mojego uda coś mówiąc. Ogarnęła mnie złość i natychmiast powiedziałam, żeby przestał i się przesiadł. Akurat kiedy to mówiłam dojechaliśmy na przystanek i w autobusie wymieniła się większość osób. Facet wstał i przeszedł na tył autobusu. Zareagowała jedna dziewczyna w wieku ok. dwudziestu kilku lat, która pozostała na swoim miejscu mówiąc, że coś takiego często się zdarza. Odpowiedziałam, że mnie po raz pierwszy. Podświadomie czułam, że facet nie wysiadł i rzeczywiście po dwóch przystankach zobaczyłam, że mnie obserwuje. Wiedziałam, że będzie chciał za mną wysiąść. W międzyczasie napisałam już do męża, żeby czekał na mnie na przystanku. Facet obserwował jak szykuje się do wyjścia, więc poszłam do innych drzwi, cały czas obawiając się, że pójdzie za mną. Gdy wysiadłam z autobusu i podeszłam do męża, zobaczyłam, że facet się rozpłynął. Najprawdopodobniej wsiadł do kolejnego podjeżdżającego autobusu jak tylko zobaczył, że ktoś na mnie czeka.
Zamieszczam krótki opis wyglądu: Facet o wzroście mniej więcej 165-170 cm, szczupły, prawdopodobnie ciemny blondyn, wiek do 30 lat, miał czapkę uszankę i czarną kurtkę. Wydaje mi się, że mógł iść za mną już od tramwaju, którym przyjechałam od strony Dworca Centralnego. Opis może niewiele pomoże, nie wiem też, czy to jego stała trasa. Na szczęście miał kto wyjść po mnie na przystanek. W głowie powstało mi na wszelki wypadek kilka scenariuszy możliwej reakcji, gdyby jednak tego kogoś na przystanku nie było. Opis całego zdarzenia wyszedł dość długi, ale przede wszystkim chciałam opisać to wszystko jeszcze w miarę „na gorąco” i nie zastanawiać się ciągle, czym go sprowokowałam, jaki miał dzień, że wybrał właśnie mnie, czy znowu go spotkam, a na pewno na tej trasie będę jeździć. Stronę poleciła mi koleżanka. Mam nadzieję, że będzie więcej zgłoszeń, takich sytuacji, choć oczywiście chciałabym, żeby z drugiej strony, było ich jak najmniej.
Mój najważniejszy wniosek z całej tej sytuacji, to nie wpadać w panikę, pokazać, a może przynajmniej udawać, że kontroluje się sytuację i natychmiast skontaktować się z kimś bliskim. A potem opisywać i uczulać innych. Najistotniejsze to wiedzieć, że nie powinno być przyzwolenia na takie sytuacje i trzeba na nie reagować!

Jestem z Tobą!
34+

2 comments
Ofiara, Publiczna masturbacja

Mam za sobą wendo i różne doświadczenia. Ale tą jedną rozmową on naruszył tyle granic, że nadal się po tym próbuję pozbierać i odzyskać równowagę psychiczną.

Historia Michaliny,

[Warszawa]

Szłam z jednego spotkania na drugie, ale jeszcze miałam trochę czasu. Na pl. Konstytucji zaczepił mnie jakiś chłopak, pytając łamanym angielskim, czy mogłabym mu polecić jakieś miejsca w Warszawie. Zauważyłam, że jest zdenerwowany, ale uznałam, że jest nieśmiały albo może zamierza zaprosić mnie na kawę czy coś w tym stylu. Był poniedziałek koło 19:00, więc chwilę się zastanawiałam, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Podziękował i tak, i podał mi rękę. Gdy już miałam sobie pójść, powiedział, że ma jeszcze jedno pytanie. Zapytał, czy moim zdaniem mógłby zostać pobity, chodząc „tak”. Podążając za jego wzrokiem odkryłam, że ma rozpięty rozporek i obnażone genitalia. Powiedziałam odruchowo, że tak, odwróciłam się na pięcie i odeszłam szybkim krokiem. Przez następne pół godziny byłam w szoku i się trzęsłam. Mam za sobą wendo i różne doświadczenia. Ale tą jedną rozmową on naruszył tyle granic, że nadal się po tym próbuję pozbierać i odzyskać równowagę psychiczną.

Jestem z Tobą!
30+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara

„No widzisz, ty masz na mnie taką ochotę, jak ja na twoją panią”.

Historia Kat,

[Gdynia]

 

Wracałam rano do domu po spacerze z psem, bardzo przyjaznym i nawiązującym kontakt z przypadkowymi przechodniami. Otwierałam drzwi wejściowe, przy domofonie stał kurier InPostu. Pies, jak to pies, zamerdał, kurier coś do niego zagadał i pogłaskał. O, jak miło. Tylko że kurier mówił „No widzisz, ty masz na mnie taką ochotę, jak ja na twoją panią”. Udałam, że nie słyszę, bo było mi wstyd robić awanturę. Chociaż mam za sobą lata szkoleń oficjalnych i nieoficjalnych, że trzeba reagować etc. – to MI było wstyd. InPost, oczywiście, przyjmuje skargi wyłącznie w zakresie doręczania paczek, nie zachowania kurierów.

Jestem z Tobą!
35+

brak komentarzy
Brak kategorii

Kiedy dysponujemy władzą tworzenia własnego obrazu na masową skalę, mamy też władzę kreowania nowej narracji …

Media społecznościowe chronią mężczyzn przed widokiem miesiączki, mleka matki i owłosieniem.

Jessica Valenti

Źródło: The Guardian

Tłumaczenie: Kasia Iwaniuk, Grzegorz Stompora

Przechwytywanie

Przetłumaczony artykuł: Media społecznościowe ochraniają mężczyzn przed miesiączką

brak komentarzy
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

…nie mogę tego wszystkiego zapomnieć i go nienawidzę…

Historia Cichej,

[Mazury, 1993 rok]

Cały czas pamiętam jak własny brat 6 lat starszy molestował mnie gdy byłam małym dzieckiem. Często dotykał mnie w nieprzyzwoity sposób i twierdził, że widzi, że ja tego chcę bo… „tak siedzisz”. Siedziałam normalnie, tak jak mi było akurat wygodnie i jak siedzi każdy dzieciak w wieku 3-5 lat. Kilka razy miałam wątpliwą przyjemność oglądać jego przyrodzenie i namawiał mnie do brania do ręki i do ust czego nie zrobiłam choć mało brakowało. Nie powiedziałam nikomu bo się go bałam, bo i tak strasznie mi dokuczał i poniżał. Nawet nie musiał nic mówić, że mam siedzieć cicho, tak się bałam. A potem żeby nie wysłuchiwać głupot typu „czemu nie powiedziałaś wcześniej”.
Teraz mam 22 lata, minęło około 18 lat. Przez cały ten czas udawałam, że wszystko jest okej, dopiero niedawno zerwałam kontakt z bratem pod pretekstem czegoś tam, a tak naprawdę dlatego że nie mogę tego wszystkiego zapomnieć i go nienawidzę.

Jestem z Tobą!
36+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

„no, będzie pani musiała pokazać trochę tego cycka”

Historia Marty,

(Łomianki)

Wczoraj udałam się do przychodni na zabieg usunięcia naczyniaka i jakiegoś znamienia skórnego. Znamię było na dole pleców, naczyniak na piersi.
Chirurg, który miał wykonać zabieg, już od początku wydawał mi się „podejrzany”, łaził w tę i we w tę, rządził się. Na zabieg kazał mi przyjść „przed piętnastą”, jak przyszłam to okazało się, że to samo powiedział wielu innym osobom, czekała nas pod gabinetem z dziesiątka, a sam lekarz spóźnił się ponad kwadrans.
Gdy weszłam do gabinetu coś tam zaczął wypełniać, niewiele mi powiedział o moich zmianach i zabiegu, cały czas chodził pomiędzy gabinetem, a pokojem zabiegowym. Żeby tam przejść musiał ominąć mnie i tę sytuację kilkukrotnie wykorzystał do położenia ręki na moim ramieniu. Już po pierwszym razie straciłam orientację: „chyba nie powinien był tak robić? Chciał mi dodać otuchy? Czy zrobiłby tak też mężczyźnie?” – myślałam. Pojawiła się w mojej głowie chęć protestu, która zniknęła w momencie, gdy wyobraziłam sobie, jak potem wyżywa się na mojej skórze igłami, gdybym powiedziała coś w stylu: „przestań mnie, pan, dotykać”. Pomyślałam „zagryź zęby i idź na zabieg”. Zostałam poproszona do pomieszczenia zabiegowego, była tam tylko pielęgniarka, więc poczułam się trochę lepiej. Położyłam się na łóżku, jak kazała i nagle wrócił lekarz i znów straciłam zupełnie pewność siebie i orientację. Pożałowałam, że stamtąd nie uciekłam, no ale teraz już było za późno, leżałam z gołymi plecami, wokół mnie igły i przyrządy etc. Lekarz znów chodził w kółko po pokoju i przy jednym z razów, dotknął moich pośladków. Potem, podczas zabiegu, moje ciało drżało za każdym razem, gdy go dotykał, a on sobie komentował: „patrzcie, jaka wrażliwa kobita, ledwo ją dotknę, a ona podskakuje”. Potem musiałam się położyć na plecach, żeby usunęli mi zmianę z piersi. Lekarz z zadowoleniem stwierdził: „no, będzie pani musiała pokazać trochę tego cycka”, a jak podszedł do mnie to stwierdził „piękne” i nie czy miał na myśli mojego naczyniaka, czy moje piersi.
Moment, w którym idę do lekarza po to, żeby cięli mnie igłą, a zostaję obmacana przez lekarza-kretyna oficjalnie uznaję za jedną z najbardziej stresujących chwil w moim życiu, która w dodatku cały czas mi się przypomina, bo mam założone szwy, które bolą.

Jestem z Tobą!
54+

2 comments

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress