Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Kobiety i dziewczyny, piszę w trosce o Was, te które podróżują siecią komunikacji autobusowej w Gdyni.

Historia Fioli,

(Gdynia),

Kobiety i dziewczyny, piszę w trosce o Was, te które podróżują siecią komunikacji autobusowej w Gdyni. Trasy: Babie Doły- ogródki działkowe, Pogóże, Obłuże, ulica Morska. W tej właśnie przestrzeni publicznej najczęściej napotykam obleśnego dziada, który obmacuje kobiety i dziewczyny. Facet dotyka, niby to przypadkiem swoim udem, łokciem, ramieniem. Ni to dotyka, ociera się, przyciska do siedzenia, dociska wręcz łokciem Twoje ramię, że jesteś wtedy na 100% pewna, że właśnie się coś dzieje! Siada koło Ciebie i dość mocno rozchyla swoje uda by dotykać Twoich. Pierwszy raz usiadł koło mnie gdy byłam w ciąży (nie była jeszcze widoczna). Rozwalił się obok mnie, położył swoją siatkę na kolanach i zaczęłam czuć jego udo na swoim. Ciągle się wiercił i ciągle coś robił z tą siatką. Potem zorientowałam się, że dotykał swojego miejsca intymnego… Ciążą i to zdarzenie spowodowało, że nie mogłam się z tego obrzydliwego stanu otrząsnąć i z tego wkurwienia, że nic kompletnie nie powiedziałam! Ale zapamiętałam go. Niestety spotykam go zbyt często. Na początku roku znowu usiadł koło mnie! Wcześniej obserwowałam jego zachowanie w autobusie. Ma obleśny wyraz twarzy, ten ohydny uśmieszek, przyczajony. Usiadł zbyt blisko i zaczął mnie dociskać łokciem, moje ramię. Poczułam, że za chwilę nie będę mogła ruszać ręką! No coś dziwnego. Ale że jego pewność siebie mnie tak wkurwia i wyraz jego twarzy, że szarpnęłam swoje ramię uderzając go lekko, ale stanowczo. Dałam wyraźny znak, że wiem co robi! Wyskoczył z autobusu na najbliższym przystanku odwracając głowę tak bym nie mogła zobaczyć jego twarzy. Bał się wyraźnie rozpoznania. Ale już za późno! Bo od kilkunastu lat spotykam go w autobusach. Ma około 175 cm wzrostu. Nosi kaptur mocno założony na głowę lub czapkę (w jesienno-zimowej porze), nosi okulary przeciwsłoneczne z bardzo ciemnego szkła i czapkę z daszkiem (w okresie wiosenno-letnim). Ma siwiejące ciemne włosy i siwiejący krótki zarost. Szczupłej budowy ciała. Lekko przygarbiony, jakby chciał ukryć twarz. Można go zobaczyć na ścieżce spacerowej między ulicą Zieloną a Babimi Dołami. Łazi tam o różnej porze lub siedzi na ławce i obleśnie przygląda się kobietą. Wychodzi z ogródków działkowych lub poprostu z tamtejszych lasków. Czasami jeździ rowerem. W autobusie potrafi nie mieć przy sobie ani siatki ani torby (ze niby to z pracy czy zakupów). Wtedy dla mnie to sygnał, że poprostu jeździ sobie ot tak i się ociera i maca.
Kobiety i dziewczyny miejcie oczy i uszy otwarte i nie bójcie się zareagować nawet z przekleństwem włącznie, bo tylko my same możemy się obronić, a inni pasażerowie i tak mają nas gdzieś.

brak komentarzy
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Drodzy Rodzice dziewczynek, nie uczcie swych córek, że nie mają prawa się bronić!

Historia Mony,

[Warszawa],

Opowiem Wam historię z mojego dzieciństwa. Miałam jakieś 10-11 lat, kolega z podwórka mniej więcej tyle samo. Chłopak mnie napastował, klepał po tyłku, dotykał, macał mi piersi (jeszcze nawet nie zaczęły mi rosnąć), szarpał za włosy, gdy uciekałam. Jak to dorośli bezdusznie skomentowali „Pewnie mu się podobasz”. „Podobałam” mu się do tego stopnia, że któregoś razu wykręcił mi rękę i uderzył w głowę, gdy nie ucieszyły mnie jego „zaloty”. Byłam dzieciakiem, ale wiedziałam, że to jest nie fair, że to przemoc i że wcale nie muszę się na to godzić. Gdy chłopaczek wyciągnął do mnie łapy po raz kolejny, kopnęłam go z całej siły między nogi. Rozpłakał się, powiedział, że tak nie można, bo mogłam mu zmiażdżyć „kuleczki”. I poleciał naskarżyć swojemu ojcu. A ja swojej mamie. Ojciec urządził awanturę, krzyczał, że mogłam okaleczyć jego syna na całe życie, że jestem niewychowana. Moja mama powiedziała, że syn powinien trzymać ręce przy sobie, ale później na osobności upomniała mnie, że dziewczynki się tak nie zachowują i że postąpiłam źle.

Gdy 10 lat później zgwałcił mnie chłopak, z którym się spotykałam, nie powiedziałam już nikomu. Drodzy Rodzice dziewczynek, nie uczcie swych córek, że nie mają prawa się bronić, uczcie je, że nikt nie ma prawa ich dotykać wbrew ich woli i ZAWSZE bądźcie po ich stronie!

3 comments
Molestowanie słowne, Ofiara

zdarzyło się to podczas 2 miesięcy kilkukrotnie… za każdym razem byłam wściekła przez resztę zmiany

Historia Koteczek,

[Zielona Góra]

Jakiś czas pracowałam w Tesco na kasie… wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że czasami spotykałam chamów, którzy komentowali moje duże piersi… zdarzyło się to podczas 2 miesięcy kilkukrotnie… za każdym razem byłam wściekła przez resztę zmiany… mimo to, nie dałam sobie w kaszę dmuchać i za każdym razem głośno i wyraźnie mówiłam, że nie życzę sobie takich tekstów… zdarzyło się też, że jeden mężczyzna skomentował fakt, że mam nadwagę… jemu również odpowiedziałam… zastanawia mnie, skąd się tacy biorą…

jeden komentarz
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nastolatki są moim zdaniem najbardziej narażone na ataki zboczonych mizoginów…

Historia Natalii,

[Katowice, centrum]

Najwięcej sytuacji molestowania mnie w przestrzeni publicznej przeżywałam, gdy chodziłam do liceum- dosłownie kilka w miesiącu. Byłam bardzo ładną dziewczyną, szczuplutką blondynką z długimi włosami, nosiłam kolorowe i fantazyjne, artystyczne ciuchy, budziłam emocje. Lubiłam fajnie wyglądać i nie czuję się winna, że byłam dziewczyną, która nie przeprasza że żyje. Nastolatki są moim zdaniem najbardziej narażone na ataki zboczonych mizoginów, którzy głęboko gardzą dziewczęcością i kobiecością i pozostają bezkarni. Są najbardziej bezbronne. Gdy szłam do szkoły (był to rok 1999, miałam 16 lat) główną ulicą miasta, jakiś około trzydziestoletni facet włożył mi od tyłu rękę między nogi w taki sposób, że trafił palcem prosto w moją najintymniejsza część ciała. Facet dotknął sobie (a nawet więcej – to mnie po prostu zabolało fizycznie), nawet się nie obejrzał i poszedł dalej. Byłam dla niego przedmiotem, po prostu waginą, którą może sobie dotknąć. Pamiętam, że miałam świetne obcisłe spodnie w kolorowe róże, które ciotka przywiozła mi z Włoch. Już nigdy ich więcej nie włożyłam.
Gdy miałam 17 lat, w centrum miasta, a była to zima, minęli mnie chłopcy (około 17-19 lat). Jeden włożył mi całą rękę pod wełnianą spódnicę. Wełniana spódnica za kolano, grube rajtuzy, a on postanowił sobie dotknąć. Minąwszy mnie splunął mi prosto pod nogi. Do dziś pamiętam jego pełną pogardy twarz. W obu tych sytuacjach nie zareagowałam, nie przeklinałam, nie krzyknęłam. Było mi wstyd.

brak komentarzy
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

On wtedy położył palec na ustach i powiedział ”Ciii, nic Ci nie zrobię tylko nie krzycz ”

Historia Oli,

[Mysłowice],

Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, mimo że minęło już ponad 13 lat. Pewnego marcowego dnia wracałam ze szkoły. Mój ośmioletni rozumek stwierdził wtedy żeby przejść na skróty przez klatki schodowe. Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Nagle zauważyłam za sobą idącego mężczyznę, nie zwróciłam na niego uwagi mimo tego że był marzec, a miał na sobie grubą kurtkę oraz okulary przeciwsłoneczne. Gdy chciałam wyjść z ostatniej klatki, która sąsiadowała z podwórkiem na którym mieszkam poczułam, że drzwi się nie chcą otworzyć. Szarpnęłam raz, drugi no ale nic z tego. No to stwierdziłam, że wyjdę i przejdę się inną drogą. Gdy się odwróciłam zobaczyłam właśnie tego mężczyznę, którego wcześniej widziałam na ulicy. Chciałam go wyminąć jednak on mi zagrodził drogę i powiedział, że tylko chwilę chce ze mną porozmawiać. Na to ja wystraszonym głosem spytałam, czy nic mi nie zrobi. On wtedy położył palec na ustach i powiedział ”Ciii, nic Ci nie zrobię tylko nie krzycz ” i zaczął mnie dotykać w miejscach intymnych. Mnie sparaliżował strach, nie umiałam się nawet ruszyć, a on cały czas to robił. Podczas tych czynności zaczął mnie wypytywać jak się nazywam, ile mam lat itp. Gdy już mu odpowiedziałam on do mnie powiedział ”Olu, pójdziesz się ze mną pobawić? Będzie super.” Wtedy mi się przypomniało jak mama mi zawsze mówiła, że nigdy nie mogę rozmawiać z nieznajomymi, nie wsiadać z nimi do żadnego auta, nie brać od nich żadnych cukierków itp. Doszło do mnie, że ten człowiek na pewno nie ma dobrych intencji. Przypływ adrenaliny sprawił, że zaczęłam krzyczeć i mocno szarpnęłam za drzwi, które dzięki Bogu się otworzyły, wybiegłam i z płaczem wróciłam do domu. Jednak to nie koniec historii. Mama po wysłuchaniu całej historii chciała iść na policję, żeby złapali tego drania jednak ja się panicznie bałam, że ten człowiek jeszcze wróci jak się dowie że doniosłam na niego na policję czy coś w tym stylu. No i mama się ugięła. Za jakiś czas leciał reportaż w telewizji o ataku pedofila który zgwałcił jakąś dziewczynkę w mieście oddalonym od mojego o parędziesiąt kilometrów. Podawano też jego rysopis, na 99% jestem pewna, że ten człowiek który tak skrzywdził tamtą dziewczynkę usiłował skrzywdzić też mnie. Do dziś sobie wyrzucam, że gdybym wtedy posłuchała mamy i poszłybyśmy na policję to może zaoszczędziłabym tej dziewczynce takiego koszmaru.

3 comments
Napaść, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Strach mnie sparaliżował i dałam za wygraną, nie mogłam z tym nic zrobić.

Historia Agnieszki,

[Poznań],

Za dwa tygodnie miała być moja osiemnastka. Pamiętam, bo myślałam o tym kiedy przechodziłam na druga stronę ulicy i zrozumiałam, że on zobaczył mnie wcześniej niż ja jego – w autobusie, z którego oboje musieliśmy własnie wysiąść.
To był mój sąsiad. Kojarzyłam go od dziecka – pracował w naszym kościele, często widywałam go bawiąc się na dworze. Zawsze wiedziałam, że z nim jest coś nie tak. Nie widziałam żeby miał znajomych lub chodził do szkoły. Nie miał zwierząt i nie chodził nawet do sklepu. Poza tym o nim nie myślałam, czasem zdenerwował mnie kiedy np wracałam ze szkoły, a on krzyczał z okna, że mam fajne cycki. Był starszy jakieś 2-3 lata, więc po prostu uznawałam go za ‚typ chama’. Kiedy miałam 17 lat zaczął obrażać mnie w miejscach publicznych np. na naszym osiedlowym przystanku, w autobusie. Nigdy z nim nie rozmawiałam, więc nie miałam pojęcia o co chodzi – ale chłopak wyglądał na niezrównoważonego, więc to zapewne było wytłumaczeniem. Wracając do tamtego wieczoru – miałam się już wtedy na baczności i obawiałam się go, w końcu nie był już dzieckiem, urósł, często był pod wpływem i miał dziwnych znajomych, na dodatek zwracał na mnie uwagę i był agresywny. Bardzo żałowałam, ze nie rozglądałam się wtedy za nim w autobusie…
Była godzina 21:10 kiedy z niego wysiadałam. Mieszkam na ratajach, na dużym osiedlu. Od przystanku do domu dzieli mnie jakieś 5 minut wzdłuż bloku i samochodów po lewej (jego bloku) i placu zabaw po prawej. To najkrótsza droga. Miałam na sobie luźne jeansy, stare czarne trampki, szeroką i za duża bluzę mojego chłopaka i kaptur na głowie. Zobaczyłam go kilka metrów przede mną na ukos i stwierdziłam, że poczekam chwile żeby sobie poszedł, ale on się odwrócił i zwolnił. Pomyślałam, że obiorę inną drogę, ale on wpadł na ten sam pomysł i wtedy się wystraszyłam. Miał na kostce bandaż więc na pewno był wolniejszy niż zwykle, ale do domu dzielił mnie krótki, ciemny i pusty odcinek pełen krzaków za jego blokiem. Zawróciłam z powrotem na zwykła drogę szybszym krokiem, a on ruszył za mną. Było ciemno więc udało mi się skryć za jakimś autem i obserwować go przez szybę. Sadził, że pobiegłam na plac i tam mnie szukał. Widziałam jak stoi i bada otoczenie wzrokiem. Nie mogłam biec prosto do domu bo by mnie zobaczył i dogonił. Poczekałam, aż stamtąd odszedł i pobiegłam jak najszybciej mogłam w inną cześć osiedla, która prowadziła mnie na koniec mojego bloku. Nie sądziłam, że będzie szukał mnie aż tam tylko wróci do domu, pod którym praktycznie stał. Byłam już na końcu parkingu, odwróciłam się żeby się upewnić, a za mną on. Dosłownie 2 metry. Musiał mnie zobaczyć w świetle latarni i pobiec za mną. Rozglądałam się za jakimś, ale było pusto. Poczułam jak opuszczają mnie siły, nogi jak z waty, zaczęłam się trząść i nie mogłam dalej biec.Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam mówiąc „on mnie zaraz zgwałci bo nie mam siły biec”, ale wtedy zobaczyłam jakąś parę wychodzącą do samochodu i zaczęłam krzyczeć. On uciekł, a oni odprowadzili mnie do domu. Od tej pory przez 2 lata moje życie było koszmarem. Nigdy nie wróciłam już sama do domu, bałam się wychodzić rano do pracy lub wyjść z psem. Często widywałam go za dnia i uciekałam wtedy żeby mnie nie widział. Raz groził mi mijając mnie przy sklepie, ale wiedziałam, że nie może zobaczyć we mnie znów ofiary więc tylko podniosłam wyżej głowę i spojrzałam mu w te ohydne oczy, chociaż później cała zaczęłam się trząść.

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Napaść, Ofiara

Udało mi się. Weszłam do domu i wybuchnęłam płaczem. Przez miesiąc bałam się wychodzić z domu zarówno w dzień jak i wieczorem.

Historia Iwony,

[Kraków]

Około 22 wracałam do domu z kursu tańca. Było już ciemno. Nagle usłyszałam za sobą głosy kilku chłopaków. Zaczęli krzyczeć, że mnie zgwałcą analnie, opisywali dokładnie to co mi zrobią. Krzyczeli jak zwierzęta w rui: „wsadzimy ci go w d****”,”zaraz będzie anal”,”przebijemy twoją dziewiczą!” Byłam przerażona. Zaczęłam rozglądać się za jakimś kamieniem żeby w razie ich ataku – mieć się czymś bronić, ale niczego nie znalazłam! Wzięłam więc w dłoń komórkę, by uderzyć ich w głowę. Szłam bardzo szybko, lecz nie chciałam biec, bojąc się, że sprowokuję ich do pogoni za mną. Obawiałam się, że nie będę miała wtedy szans. To wszystko działo się w mojej okolicy, nieopodal mojego domu. Jeden z nich zaczął nagle biec, reszta krzyczała. Na całe szczęście byłam już przy domu, skręciłam do klatki, nie mogłam znaleźć kluczy, drżały mi ręce, komórka wypadła mi z rąk. Bałam się, że wbiegnie za mną i zgwałci mnie w klatce. Udało mi się. Weszłam do domu i wybuchnęłam płaczem. Przez miesiąc bałam się wychodzić z domu zarówno w dzień jak i wieczorem. Nie widziałam ich twarzy więc w każdym mężczyźnie jakiego napotkałam widziałam potencjalnego sprawcę tamtej sytuacji. Teraz minęło kilka miesięcy od tamtej sytuacji, wracam wieczorami taksówką. Kiedy raz wieczorem nie mogłam znaleźć taksówki i mijałam miejsce, w którym doszło do tamtego zdarzenia myślałam, że się nie przemogę. Wrócił cały strach, bałam się kto stoi za rogiem. Oni czuli się całkowicie bezkarni…Zgłosiłam to na policję, ale nie widzieli podstaw do wszczęcia poszukiwania.

2 comments
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Po maturze dorabiałam jako hostessa na różnych promocjach. To co doświadczają kobiety na takich akcjach jest nie do opisania.

Historia Izki,

[Wrocław]

Rok temu w wakacje trochę sobie po maturze dorabiałam jako hostessa na różnych promocjach. To co doświadczają kobiety na takich akcjach jest nie do opisania. Raz promowałam karty kredytowe banku, w holu hipermarketu, promocja o tyle niewdzięczna, że jak ktoś był zainteresowany to trzeba było sporo wyjaśnić i generalnie rozmowa mogła trwać długo. Nie dało się wtedy uciąć po 3 zdaniach. Dwa razy zdarzyło mi się, że zorientowałam się, że mężczyźni rozmawiający ze mną po prostu się masturbowali. Trzymali rękę w kieszeni spodni i nią poruszali, gapiąc mi się przy tym na piersi, nogi albo twarz. Za pierwszym razem nie wiedziałam gdzie oczy podziać i w ogóle jak się zachować. Szok! Mówiłam swoje i on dalej dopytywał, potem zaczął posapywać, podziękował i poszedł. Wstydziłam się. Za drugim razem już mi było to obojętne, zaczęłam się z niego naigrawać, tonem głosu i trochę naśmiewać, ale jego to nie ruszało w ogóle. Innym razem byłam przy takim standzie gdzie się wpisuje paragon i zgłasza do nagrody. Miałyśmy krótkie sukienki, dookoła tłumek ludzi, a raczej kłębowisko, kiedy czułam i widziałam kątem oka jak ktoś mi trzyma komórkę pod sukienką. Wstyd robić aferę w tak wielkim tłoku. Koleżanki mówiły, że też im się regularnie to zdarza. Może koślawo patrzę, ale oprócz facetów większy problem jest w organizacji tych promocji – nie powinni ubierać hostess w tak krótkie sukienki! Otarcie się o tyłek, albo klaps jak ktoś mnie mijał to w zasadzie taki standard, że nawet nie policzę ile razy to się wydarzyło… Większości nawet chyba bym nie pamiętała jak wyglądali, nie tylko starzy i obleśni, ale też młodzi i całkiem przystojni. Miesiąc popracowałam, wzięłam kasę i odeszłam.

3 comments

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress