Obmacywanie, dotykanie

…usłyszałam „Jaka śliczna pani, tylko za bardzo ubrana, może by panią rozebrać”

Historia Kat,

[Gdynia],

Niedaleko mojego domu, wśród raczej „porządnych” domów jest sobie brama, w której tzw. żulernia urządziła sobie punkt zborny. Dotychczas wydawali mi się nieszkodliwi, raczej mówili, jakiego ślicznego mam psa, niż zwracali uwagę na mnie czy komentowali wygląd – czyli pełen komfort.
Ostatnio chyba jednak zmieniła się „obsada”, bo mijając dwóch siwych podpitych zarośniętych usłyszałam „Jaka śliczna pani, tylko za bardzo ubrana, może by panią rozebrać” (miałam na sobie t-shirt, kozaki i krótkie spodenki).
Jestem z siebie bardzo dumna, bo chyba po raz pierwszy zamiast udawać, że nie słyszę takich zaczepek, odwróciłam się i głośno powiedziałam, żeby facet sp….ł. Zmyli się w jednej chwili (dzięki, duży czarny psie). Na następny raz (a niestety na pewno będzie) wymyślę lepszą ciętą ripostę #empowerment

Jestem z Tobą!
3+

brak komentarzy
Napaść, Ofiara

Czasami żałuję że nie dane mi było powiedzieć mu prosto w twarz jak bardzo mnie skrzywdził. Może wtedy uwolniłabym się od niego, od przeszłości…

Historia Agaty,

[Wrocław]

Moja historia to historia małej 11 letniej dziewczynki którą wtedy byłam. Zdarzyło się to 18 lat temu w miejscu gdzie dziecko powinno czuć się bezpiecznie,w domu. Moja mama bardzo chorowała, miała raka. Ojciec przebywał w zakładzie karnym, w tamtym okresie nie było nikogo kto wspierałby moją mamę a nam , mi i siostrze pomagał. Byłyśmy same. Pamiętam że pewnego dnia szłam z mamą w odwiedziny do znajomych,po drodze spotkałyśmy jej dawnego znajomego Pana G. Miły sympatyczny starszy pan ok 50 lat. uśmiechała się do mnie zagadywał,zaprosił na obiad ( nigdy z mamą u niego nie byłyśmy, to było takie rzucone ze śmiechem do mnie zaproszenie) okazało się że mieszka w bloku obok.Nawet nie wiem, nie pamiętam jak to się stało że zaczął nas odwiedzać,kiedy moja mama była już w naprawdę ciężkim stanie i po kolejnych dawkach morfiny bywało już różnie obiecał jej że się nami zajmie kiedy ona pójdzie do szpitala. Mama mu zaufała w końcu mieszkał zaraz obok a moja siostra miała 15 lat. Kiedy pomieszkiwał z nami byłam jego ulubienicą, pozwalał mi na wszystko kiedy siostra mnie krytykowała czy zwracała uwagę był po mojej stronie. W piekarni, jego ulubionej mówił że jestem jego narzeczoną. Nie sądziłam że w ten sposób chce się przymilić, jakoś do siebie zbliżyć. Któregoś dnia moja siostra poszła do przyjaciółki, to był listopad,godzina popołudniowa.Siedziałam przed telewizorem. Miałam na sobie spódniczkę i rajstopy. W tych rajstopach na kroku była dziurka to były takie „domowe” rajstopy „wycieruchy”. Pan G. siedział obok, tak po prostu zapytał czy może wsadzić tam rękę, ja patrzyłam jak zahipnotyzowana w ekran telewizora i nawet nie pamiętam co oglądałam w tamtej chwili byłam tak przerażona i zakłopotana że nie docierało do mnie nic. Byłam jak sparaliżowana. G. wsadził mi przez dziurę w rajstopach palce pod majtki i dotykał,nie wiem ile to trwało,pamiętam że jego oddech był szybki, sapał. po chwili wstał, umył ręce i powiedział że od tej pory jesteśmy przyjaciółmi i że to nasza tajemnica, mam nikomu jej nie zdradzać. Od tamtej pory do powrotu mojej siostry nic nie pamiętam. nie wiem co do mnie póżniej mówił co ja robiłam. Nic, pustka w głowie. Kiedy wróciła moja siostra poszłam do naszego wspólnego pokoju (G. już nie było, na noc zostawałyśmy same, przynajmniej tak to teraz po tylu latach pamiętam)powiedziałam jej o wszystkim a ona na szczęście natychmiast zareagowała. powiadomiła naszą ciocię i wujka, poprosiła moją przyjaciółkę abyśmy razem chodziły i wracały ze szkoły, nie rozstawały się do póki ona mnie nie odbierze. dzień czy dwa póżniej w szkole był bal przebierańców na którym byłam razem z przyjaciółką, w drodze powrotnej spotkałyśmy G.Kazał przyjaciółce iść przodem pod pretekstem tajnej rozmowy… pytał czy komuś powiedziałam, straszył i powoływał się na naszą przyjazń. kiedy skręciliśmy do naszej bramy zostaliśmy już sami, zaczął mnie zastraszać, kazał wszystko odwołać powiedzieć że zmyśliłam to wszystko, raz szarpał mną, wyzywał, raz błagał i powoływał się na naszą tajemnicę, ja kłamałam że nic nikomu nie powiedziałam, ze strachu. Na klatce schodowej stał już mój wujek z ciocią. Byli przerażeni. W mieszkaniu kazali mi iść do siebie a z G. poszli do kuchni,rozmowy nie słyszałam. Pamiętam tylko że bałam się że wejdzie do mojego pokoju.Zabrali mu klucze,więcej go już nie zobaczyłam. Sprawa ucichła, nikt mnie nie wypytywał co i jak, nie chodziłam do psychologa. Dziś wiem, że psycholog był mi bardzo potrzebny, a nawet zwykła rozmowa…. do dnia dzisiejszego kiedy spoglądam w jego okna serce na nowo otwiera swoje rany, na ulicy , choć wiem że nie żyje wszędzie widzę jego postać. I to poczucie winy,jakaś dziwna chęć pojechania na jego grób. Czasami żałuję że nie dane mi było powiedzieć mu prosto w twarz jak bardzo mnie skrzywdził. Może wtedy uwolniłabym się od niego, od przeszłości…

Jestem z Tobą!
35+

jeden komentarz
Napaść, Ofiara

Nie będzie to historia o molestowaniu w przestrzeni publicznej. Będzie to historia o gwałcie w zaciszu mieszkania.

Historia Patrycji,

(Opole)

Nie będzie to historia o molestowaniu w przestrzeni publicznej. Będzie to historia o gwałcie w zaciszu mieszkania. Tak, gwałcie. Po raz pierwszy potrafię nazwać rzecz po imieniu. A po raz pierwszy odważyłam się ją opowiedzieć (nazywając wykorzystaniem) obecnemu partnerowi oraz przyjacielowi całkiem niedawno, mimo że wydarzyła się około 3-4 lata temu.
Byłam zakochana, bardzo. Za bardzo. Tego dnia mój ówczesny chłopak przyjechał do mnie na weekend – studiowałam w innym mieście. Chcieliśmy nadrobić stracony czas, wylądowaliśmy w łóżku. Miałam zapalenie pęcherza, więc po pewnym czasie stosunek zamiast przyjemności zaczął sprawiać ból. Okropny ból. Prosiłam żeby przestał, chciałam skorzystać z toalety. Odpowiedział, że nie teraz, że zaraz skończymy. Płacząc powtórzyłam raz jeszcze by przestał. Nie wiem jak wytrzymałam do końca. Czułam się z tym bardzo źle, zawiodłam się na nim. Dziś po wielu latach, zastanawiam się jak to możliwe że go wtedy nie zostawiłam? Jak to możliwe że nie zostawiłam go również wtedy, gdy byłam nazywana dziwką, tępym chujem, gdy mówił, że to moja wina, że jego kumple mają ochotę mnie przelecieć albo wtedy gdy uznał, że na pewno zrobiłam loda znajomemu, który odwiózł mnie po pracy do domu. Wiele osób dziwi się, że nie odchodzą od mężczyzn, którzy je molestują, biją, poniżają. Też się dziwię. Dopóki nie przypomnę sobie, że sama długo nie potrafiłam, a pewne rzeczy dotarły do mnie dopiero wiele lat później. Za późno, o wiele za późno.

Jestem z Tobą!
56+

2 comments
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

CO PAN ROBI Z TYM TELEFONEM?????????

Historia Małgosi,

(Warszawa)

Jechałam dzisiaj rano tramwajem do pracy, był duży ścisk. Nagle słyszę, jak kobieta koło mnie krzyczy do kogoś za mną: CO PAN ROBI Z TYM TELEFONEM????????? I okazuje się, że facet miał teczkę, do której miał umocowany telefon zwrócony aparatem do góry. I robił tym aparatem film z tego, co u mnie pod spódnicą… Nawet nic nie czułam, poza tym, że ktoś mnie trąca teczką, ale w takim ścisku nie wydawało mi się to dziwne. Byłam w szoku i stałam w bezruchu, a gość po prostu zwiał do przedniej części tramwaju. Czuję się brudna.

Jestem z Tobą!
40+

2 comments
Molestowanie słowne, Ofiara

Godzina 16, słońce, wokół mnie pełno ludzi. Mimo tego czułam się w jakiś sposób zagrożona, słyszałam, że cały czas za mną idzie…

Historia Sylwii,

[Kraków],

Wczoraj (8 maja 2015 r.), po świeżo napisanej maturze, zdecydowałam, że pójdę odebrać czekający na mnie paszport do Urzędu Wojewódzkiego. Wysiadłam z tramwaju przy Rondzie Mogilskim, i skierowałam się w stronę urzędu. Wyjątkowo nie miałam na sobie słuchawek (czego teraz żałuję). W pewnym momencie usłyszałam, jak idący za mną mężczyzna, właściwie wyjęczał „świetna dupa”. Miałam na sobie dosyć krótką czarną sukienkę i machinalnie pociągnęłam ją w dół. Jęczący mężczyzna: „nie obciągaj jej i tak widać”. Godzina 16, słońce, wokół mnie pełno ludzi. Mimo tego czułam się w jakiś sposób zagrożona, słyszałam, że cały czas za mną idzie, w stanowczo zbyt bliskiej odległości i rzuca komentarze. Wreszcie odwróciłam się i zapytałam „Czy może pan przestać?”. I tu pierwszy szok. Mężczyzna, którego automatycznie wizualizowałam sobie jako pijanego, zmęczonego życiem pana w średnim wieku, okazał się młody i raczej trzeźwy. Nie pamiętam co odpowiedział, wydawał się zaskoczony. Pamiętam, że chwilę później zapytał, czy nie mam chusteczek higienicznych (!). Odwróciłam się, w nadziei, że to wystarczyło, jednak świat nie jest taki piękny. Skręciłam – on za mną. Odwróciłam się po raz drugi: „Czy może pan przestać za mną chodzić”? „Już, za chwilę przestanę, jeszcze tylko chwilę”. Nie umiałam na to zareagować. Zauważyłam kobietę palącą przed budynkiem i stanęłam obok niej. Pan postał jeszcze chwilę, wydał z siebie w pewnym momencie dźwięk, o którym wolę zapomnieć i niepewnie odszedł, ciągle odwracając się w moją stronę. Na zakończenie powiedział mi jeszcze: „Ale naprawdę niech jej pani nie obciąga, bo widać”. Wracając do domu, ciągle odwracałam się przez ramię. W domu przed wyjściem przebrałam się ze swojej krótkiej sukienki w spodnie.

Jestem z Tobą!
29+

jeden komentarz
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Najlepsze, że tuż po zajściu ludzie patrzyli na mnie, a nie na mężczyznę odjeżdżającego szybko na rowerze.

Historia Żanety,

[ul. floriańska, Kraków]

Chciałam opowiedzieć co zrobił mi ktoś 3 lata temu, wciąż pamiętam to jako jedno z najbardziej upadlających zachowań jakich kiedykolwiek doświadczyłam. Na ul. floriańskiej w Krakowie przed studiem tatuażu stałam odwrócona tyłem do bramy floriańskiej i rozmawiałam przez telefon. Jakiś mężczyzna nadjeżdżał od strony bramy na rowerze. Przejeżdżając koło mnie, dosłownie trzasnął mnie ręką w pośladek z całej siły. To było koło południa, przy wszystkich ludziach. Zdarzyło się to tak szybko, że zdążyłam tylko za nim wrzasnąć. Czułam się tak jakbym była tylko rzeczą, z którą każdy może sobie robić co chce – klepać po pośladkach, bić itd. Najgorsza była bezsilność! Najlepsze, że tuż po zajściu ludzie patrzyli na mnie, a nie na mężczyznę odjeżdżającego szybko na rowerze. Jakby to co on zrobił było normalne, a jak ja śmię wrzeszczeć i klnąć? Niektóre kpiące spojrzenia mówiły, że to była moja wina bo miałam krótką sukienkę. Gdyby nie jechał na rowerze, zatrzymałabym go za wszelką cenę, zadzwoniła na policję i oskarżyła o naruszenie nietykalności cielesnej na tle seksualnym.

Jestem z Tobą!
28+

jeden komentarz
Ofiara, Publiczna masturbacja

Czułam się “splugawiona” jeszcze przez tydzień po tym wydarzeniu. I nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogłabym to zgłosić na policję.

Historia Miny,

(Warszawa, Plac Konstytucji)

To był poniedziałek. Od 18 do 20 miałam spotkanie, a od 20 zebranie. Spotkanie skończyło się wcześniej, więc miałam ponad pół godziny na przejście z Pięknej w okolice placu Zbawiciela, czyli aż nadto. Nie spieszyłam się zbytnio, więc kiedy na placu Konstytucji zaczepił mnie jakiś typ, pytając słabym angielskim, czy mogę mu polecić jakieś miejsca czy atrakcje do odwiedzenia w poniedziałek wieczorem, zatrzymałam się. Coś tam mu poleciłam, długo się zastanawiałam. Zwróciłam uwagę na to, że jest jakoś dziwnie zdenerwowany, ale uznałam, że może jest nieśmiały albo, nie wiem, zaproponuje mi kawę, a wtedy grzecznie odmówię. Na koniec rozmowy podziękował za pomoc i podał mi rękę. Powiedział, że ma jeszcze jedno pytanie. Zapytał, czy uważam, że mógłby zostać pobity lub skopany, chodząc tak i w tym miejscu spojrzał w dół, a ja podążając za jego wzrokiem, odkryłam, że ma rozpięty rozporek i jest obnażony. W tym momencie wyłączyło mi się myślenie, odruchowo odpowiedziałam “Tak!”, odwróciłam się na pięcie i szybkim krokiem poszłam przed siebie. Wyciągnęłam telefon, ale byłam w takim szoku, że patrzyłam się na niego i za nic nie potrafiłam wymyślić, do kogo miałabym zadzwonić. Zadzwoniłam do przyjaciółki, ale udawało mi się tylko wyrzucać z siebie pojedyncze słowa. Doszłam na zebranie i przez pierwsze pół godziny się trzęsłam. Pod wpływem szoku. Czułam się “splugawiona” (żadne inne słowo nie przychodzi mi do głowy) jeszcze przez tydzień po tym wydarzeniu. I nawet przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że mogłabym to zgłosić na policję.

Jestem z Tobą!
36+

brak komentarzy
Molestowanie słowne, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Dziewczyny, nie bójcie się reagować i mówić głośno. To naprawdę płoszy napastników!

Historia Agi

[Białystok]

 

Czekałam na koleżanki w niewielkim budynku handlowym w centrum miasta. Do środka wszedł mężczyzna, który przywitał mnie entuzjastycznie, twierdząc, że umówiłam się z nim w tym miejscu. Ignorował moje zaprzeczenia i stawał się coraz bardziej nachalny. Zbliżył się do mnie na odległość kilku centymetrów, zaglądał co trzymam w rękach, próbował mi to zabrać, nazywał mnie ślicznotką, maleńką, niunią. Złapał mnie za ramię, był coraz bardziej agresywny i wciąż sugerował, żebyśmy gdzieś poszli, bo przecież mu ‚obiecałam’. Oczywiście mówiłam, aby przestał i mnie zostawił, ale nic to nie dawało. W końcu zdecydowałam się wyjść z budynku, a on poszedł za mną, próbując zatrzymać mnie w drzwiach. Zobaczyłam dwóch mężczyzn na parkingu przy samochodzie, podeszłam do nich śmiało i zapytałam głośno (aby słyszał to ów dręczyciel), czy mogą mi pomóc, gdyż ten mężczyzna nie chce zostawić mnie w spokoju. Panowie natychmiast wyprostowali się i stanęli obok mnie, a dręczyciel spuścił głowę i uciekł wyzywając mnie pod nosem. Podziękowałam moim wybawicielom i czekałam jeszcze chwilę na koleżanki przy wejściu do budynku. Widziałam, że panowie byli gotowi do odjazdu, ale kręcili się jeszcze chwilę przy samochodzie. Odjechali dopiero, gdy byłam już z grupą znajomych, za co jestem im bardzo wdzięczna. Dziewczyny, nie bójcie się reagować i mówić głośno. To naprawdę płoszy napastników! Historia skończyła się jak powinna, ale długo jeszcze miałam łomoczące ze strachu serducho.

Jestem z Tobą!
55+

brak komentarzy

Przejrzyj archiwum

Powered by WordPress