Kilka lat temu szłam sama od strony dworca PKP w Rybniku w stronę rynku.

Historia Elektrycznej Madonny,

Kilka lat temu szłam sama od strony dworca PKP w Rybniku w stronę rynku. Na wprost mnie szło dwóch mężczyzn w moją stronę w kierunku PKP (czyli w przeciwną stronę niż szłam ja). Dzień był ciepły i pogodny, miałam bluzkę na ramiączkach i długą, wąską, czarną spódnicę. Mężczyźni, może to byli cudzoziemcy, chyba coś w niezrozumiałym języku dosłyszałam, jak mówili i się uśmiechali. Nagle, podczas gdy mnie wymijali, to ten, który był bliżej mnie chwycił mnie za piersi, nawet nie zwalniając kroku. Cała sytuacja z tyłu mogła wyglądać tak, jakby tylko się śmiali w moją stronę jednocześnie mnie wymijając na chodniku, ale mnie to zupełnie „szczęka opadła”. Tego zupełnie się nie spodziewałam, właściwie nie zwróciłabym na nich w ogóle uwagi (nie byli głośni, czy też nie przypominam sobie, żeby się na mnie dłuższą chwilę wgapiali), tylko, że tak się „zwykłe wymijanie” przechodniów na ulicy nie powinno skończyć. Jak się odwróciłam, to oni sobie spokojnie, swoim tempem szli w stronę dworca, a ja z Tą opadniętą szczęką tak stałam, bo: po pierwsze, cała sytuacja była tak „niepozorna”, że aż nierealna przez chwilę, po drugie poczułam się wściekła, że zabrakło mi refleksu i nie walnęłam go w gębę (choć nie wiem, jakby to się skończyło), po trzecie zalała mnie fala emocji, które towarzyszyły nagłemu uświadomieniu sobie swojej bezwartościowości i uprzedmiotowienia (w domyśle, przecież każdy może coś takiego mi zrobić, pomacać jak jakiś towar w „Żabce”, i sobie najzwyczajniej odejść). Dziękuję, że mogłam o tym napisać, bo sytuacja ta „jest we mnie” bardziej, niż jakieś tam namolne podrywania, z którymi (mam przynajmniej takie przekonanie) jestem sobie w stanie jakoś mniej lub bardziej poradzić. W powyższej historii był ewidentny mój pat :(

Jestem z Tobą!
42+

Autor/ka

brak odpowiedzi

Komentarze autora/ki zaznaczone są ciemniejszym szarym kolorem, aby łatwiej było Ci zidentyfikować posty autorki/a w komentarzach.

Zostaw odpowiedź

Powered by WordPress