Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Dotyk, czy słowa nie pozostawiają siniaków, krwi czy ran, co nie oznacza jednak, że nie robią krzywdy

Historia M,

 

[Wrocław, ul. Świdnicka]

Cieszę się, że trafiłam na tę stronę. Może ktoś wreszcie uświadomi sobie skalę problemu. I liczbę zboczeńców, którzy spacerują sobie po ulicach. Dotyk, czy słowa nie pozostawiają siniaków, krwi czy ran, co nie oznacza jednak, że nie robią krzywdy.
Gorący czerwcowy dzień. Samo południe. Centrum jednego z największych miast Polski. Co jeszcze bardziej nieprawdopodobne – jeden z najpopularniejszych i najbardziej obleganych przez klientki sklepów przy ulicy Świdnickiej. Weszłam do środka i od razu skierowałam się na schody ruchome. Chyba przylazł za mną z zewnątrz. Na pustych schodach ruchomych stanął tuż za mną. Dziwnie się poczułam, ale logika podpowiadała, że w sklepie nie może mi się nic stać. Nagle poczułam, że zaczyna dotykać mojego kolana i ręką jechać coraz wyżej. Poczułam się obrzydliwie. Obróciłam się i wysyczałam, żeby zabierał te brudne łapska. Odsunął się, a w tym samym momencie dojechałam i zeszłam ze schodów.
Jak się czułam? Tak jak chyba wszystkie dziewczyny, wypowiadające się na tej stronie. Obrzydliwie. W pierwszym momencie przerażona, a potem brudna. To moje ciało i nikt nie ma prawa mnie dotykać o ile nie wyrażę na to zgody. Potem przez długi czas bałam się, że gdzieś go znowu spotkam, a potem będzie próbował zrobić coś więcej.
Nie byłam wyzywająco ubrana. Prosta sukienka na ramiączkach, sięgająca kolan. Więcej zakrywająca niż odkrywająca. Normalna jak na 30-to stopniowy upał.
Spanikowałam wtedy. Pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do mojego chłopaka. Kręcił się w pobliżu i 5 minut później przybiegł. Żałuję, że od razu nie pognałam do ochrony. W między czasie facet obiegł piętro, zjechał i ulotnił się. Czułam się wstrętnie i nie chciałam dzielić się przeżyciami z obcymi facetami. Mój chłopak zaciągnął mnie do ochroniarza, a ten do kierownika. Panowie wyglądali na wybitnie niezadowolonych i zdegustowanych informacją, że po sklepie łaził im zboczeniec. Co więcej, zależało im na szybkim pozbyciu się problemu, żeby przypadkiem klientek nie ubyło.
Sam zboczek – to nie był jakiś żul, którego omija się kołem. Ani pan w średnim wieku z obleśnym uśmieszkiem. Jakieś 25-30 lat, wysoki szczupły ciemny blondyn o pociągłej twarzy. Normalny facet, na którego pewnie sporo dziewczyn zwróciłoby uwagę. Ubrany też normalnie – jasne spodnie z lekkiej tkaniny, zielona koszulka, ciuchy wyglądające raczej na rzeczy z sieciówek niż na jakieś łachy. Może to puste i głupie spostrzeżenia, ale mnie mówi to jedno. Zboczeńcem nie musi być tylko jakiś męt o zachlanej twarzy, czy ktoś wyglądający na lekko upośledzonego. Może nim być zwyczajny facet, młody i niebrzydki, przyzwoicie ubrany, taki jakich tysiące kręcą się po miastach.
To nie był też jakiś przypadkowy dotyk – gnój perfidnie wpatrywał mi się w oczy z ręką na moim kolanie. Sam „atak” na schodach nieźle sobie zaplanował. Można szybko zwiać, a ofiara nie rusza się, bo przecież „wiozą ją” ruchome schody. Jednego żałuję – że nie skopałam go z tych schodów i nie rozcięłam mu twarzy obcasem. Może by się oduczył. Może za bardzo przeżywam to wydarzenie, może moje reakcje były niewspółmierne. Ale czułam się naprawdę parszywie. Opisuję to tak dokładnie by uzmysłowić, że to może nas spotkać tak na chodniku, jak i w pustym tramwaju, czy zatłoczonym sklepie, czy galerii, a zboczeniec nie musi wyglądać stereotypowo. I jak pokazują historię innych dziewczyn – zdarza się to nagminnie. Ile jeszcze wody musi upłynąć, by ktoś zwrócił uwagę na ten problem?

2 comments 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nagle obok mnie przejechał starszy chyba mężczyzna na rowerze i macnął mnie w tyłek

Historia Pandy,

[Wrocław, Nowy Dwór]

Jakiś czas temu wracałam ze szkoły estakadą, takim dużym wiaduktem na Nowym Dworze. Byłam ubrana w miarę normalnie, co prawda w krótką spódnicę, ale nie za krótką, zawsze takie noszę i nigdy wcześniej coś takiego się nie zdarzyło. Miałam słuchawki na uszach i byłam dość zamyślona. Nagle obok mnie przejechał starszy chyba mężczyzna na rowerze i macnął mnie w tyłek. Zaczęłam za nim krzyczeć: „Co ty ku*wa robisz!?”, jeśli coś odpowiedział to nie usłyszałam bo nie zdjęłam słuchawek. Pomachał mi i pojechał dalej. Nie czułam się co prawda jakoś mocno skrzywdzona, jednak nikt nie ma prawa dotykać mojego ciała bez pozwolenia.

brak komentarzy 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Na przystanku zauważyłam, że przypatruje mi się jakiś mężczyzna

Historia Dzik,

(Warszawa, Wola, tramwaj)

 

Jechałam z uczelni do domu. Na przystanku zauważyłam, że przypatruje się mi jakiś mężczyzna. Wszedł do jednego tramwaju, ale nie zauważyłam gdzie usiadł. Za niedługo okazało się, że jest za mną. Czytałam książkę i nagle zaczęłam odczuwać dziwne drażnienie, lekkie muśnięcia mojej ręki. Wydawało mi się, że to nie możliwe i mi się tak tylko zdaje (bo było bardzo subtelne). Po kilku takich muśnięciach postanowiłam być czujna. Gdy poczułam dotyk kolejny raz odwróciłam się i zobaczyłam zadowoloną twarz mężczyzny wyciągającego rękę w moim kierunku. Wyglądał na mocno zaburzonego psychicznie, ale nie zmieniało to faktu że mnie po prostu obmacywał. Było to dla mnie obleśne i bałam się ponieważ w pewnym momencie nikogo nie było w wagonie. Przesiadłam się dając mu groźne spojrzenie. On także zmienił miejsce, po czym szybko wstałam i znów się przesiadłam dalej. Nie poszedł już za mną, ale czułam strach. Wysiadł na tym samym przystanku i myślałam, że za mną pójdzie, ale na szczęście nie zrobił tego. To było bardzo niemiłe doświadczenie. Później uważałam na takich ludzi i byłam bardzo podejrzliwa

jeden komentarz 
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Z szoku wyparłam ten incydent na wiele, wiele lat…

Historia Trzydziestolatki,

(Witnica, woj. lubuskie, okolice SP nr 2)

 

Miałam 8 lat, były to lata 80-te. Wracałam do domu ze szkoły z drugiej zmiany, ok. godz. 16:00.
Była zima, późny zmierzch. Od drzwi szkoły do drzwi domu miałam z 200 metrów.
Musiałam przejść przez mostek na małej rzeczce. Stał na nim chłopak z mojej szkoły, był wtedy w 8 klasie, ja w 2. Gdy go mijałam zastąpił mi drogę i zaczął się o mnie ocierać kroczem, przycisnął mnie do barierki a potem rzucił na ziemię tak mocno, aż czapka mi z głowy spadła. Powiedział, że to dlatego, że rozmawiałam o nim z koleżankami (???). Rzucił się na mnie, ale zaczęłam wrzeszczeć, płakać i się rzucać… chyba go zaskoczyłam bo jakimś sposobem wyszarpnęłam się z jego uścisku. Pobiegłam do szkoły, było bliżej niż do domu. On mnie nie gonił, uciekł. Horror przeżyłam następnego dnia.
Siedziałam na lekcji gdy do klasy weszła pani dyrektor i inne nieznane mi osoby, kazali mi ze sobą iść, uciekłam na koniec sali. Wiedziałam, że wszyscy już wiedzą i bałam się tego, co może się stać. Konfrontacji z tym chłopakiem. Musiałam przy wielu osobach pokazać co robił mi ten chłopak. Musiałam ocierać się w ten sam sposób co on o panią pedagog na oczach dyrekcji szkoły, rodziców tego chłopaka, na jego oczach i w obecności moich rodziców, babci i innych osób których nie znałam. To było żenujące, było mi wstyd. Z szoku wyparłam ten incydent na wiele, wiele lat.

Dopiero kilka lat temu znów sobie o nim przypomniałam.

Mam własną rodzinę, dzieci, męża. Właściciel domu, u którego wynajmowaliśmy mieszkanie złapał mnie za pierś… Odepchnęłam jego dłoń i wyzwałam od najgorszych. W ekspresowym tempie wyprowadziliśmy się z tego domu, okłamałam męża, że pan X wyzwał brzydko nasze dzieci. To podziałało. Ten człowiek kilka tygodni wcześniej dowiedział się, że ma raka. Wiedziałam o tym od jego żony, bardzo dobrej kobiety i tylko przez wzgląd na nią nic nikomu nie powiedziałam. Jej mąż zmarł dwa lata później…

Incydentów, typu klepanie w pośladek itp. przeżyłam kilka razy w swoim życiu. Jak byłam młodsza uciekałam, jako nastolatka rzucałam wyzwiskami lub skarżyłam rodzicom jeśli osobę tą znałam. Obecnie z wyprzedzeniem obserwuję moje otoczenie. Wnikliwie oceniam osoby które idą przede mną i za mną. Mąż jest wojskowym. Nauczył mnie jak się bronić, jak szybko obezwładnić nawet sporo większego ode mnie napastnika. Wiem, gdzie boli najbardziej i jak zadać cios. Zawsze mam w pogotowiu klucz z ostrym końcem. Noszę go w kieszeni. Nie zawaham się pociąć komuś gębę jeśli będę do tego zmuszona. To da mi kilka sekund przewagi. Jestem wysportowana, szybko biegam.

Wierzę, że moje doświadczenie pomoże uniknąć wielu przykrych sytuacji…
Dbajcie o swoje dzieci, nie puszczajcie ich samych w potencjalne niebezpieczne miejsca. Złych ludzi nie brakuje, jest ich bardzo dużo i tylko Wasza rozwaga i mądrość może uratować przyszłość Waszych dzieci.

jeden komentarz 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara, Publiczna masturbacja

Byłam wtedy 13-letnią dziewczynką

Historia Perturbacji,

(Katowice, autobus jadący w stronę os. Tysiąclecia. Był dzień)

 

Byłam wtedy 13-letnią dziewczynka, wracającą ze szkoły. W autobusie był straszny tłok. Ustąpiłam pewnej pani miejsca. Poczułam, że ktoś się do mnie przytula, natomiast nie miałam jak się przesunąć. Po wyjściu tłumu, odwróciłam się i zobaczyłam mężczyznę zapinającego spodnie. Wysiadł z autobusu w pośpiechu. Okazało się, że na moich spodniach została mokra plama po „zabawach” tego pana. Byłam bardzo wstrząśnięta i czułam obrzydzenie.

brak komentarzy 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

28 listopada jechałam w godzinach szczytu bardzo zatłoczonym autobusem 512, w Warszawie

Historia Zuz,

(Warszawa, most Śląsko – Dąbrowski, autobus 512)

28 listopada jechałam w godzinach szczytu bardzo zatłoczonym autobusem 512, w Warszawie. Ludzie byli stłoczeni jak sardynki, ledwo można było wejść, każdy wbijał każdemu łokieć, kolano albo plecak. Stałam prawie pod samym oknem, zamyślona. Nagle poczułam, że coś jest nie w porządku. Że czyjaś ręka jest zaciśnięta na MOJEJ CIPCE. Byłam tak zszokowana, że po prostu strąciłam tę rękę, ale i tak nie mogłam w to uwierzyć. Chwilę później ręka znowu się zacisnęła. Zobaczyłam, że robi to facet obok, ok. 40 – 50 latek. Miałam w głowie tryliard myśli, co powinnam zrobić, że powinnam krzyknąć, powiedzieć na głos, że ktoś mnie molestuje, ale stałam jak kamień. Jedyne, na co się zdobyłam, to powiedziałam facetowi „proszę natychmiast wziąć rękę” i odepchnęłam ją. To było tak obrzydliwe i upokarzające, że zaczęłam cała się trząść. Zaraz potem autobus zatrzymał się na moim przystanku. Okazało się, że facet, który mnie obmacywał, też wysiada. Byłam coraz bardziej wściekła – na to, że on to robi bezkarnie, że ja chcę, a nie potrafię zareagować, że przecież powinnam umieć, itd. – i gdy tylko wysiadłam, podeszłam do niego, złapałam za ramię i zaczęłam krzyczeć: „Co pan wyrabia??? Co to znaczy obmacywać kobiety w autobusie??? Co pan sobie wyobraża???” Przyznam, że cholernie się bałam, bo facet wyglądał na niezłego oprycha i bałam się, że coś mi zrobi. A on wymamrotał, że tylko sięgał po torbę. Wściekłam się jeszcze bardziej i zaczęłam krzyczeć i przeklinać: „jaką torbę, kur*a, zboczeńcu! Czy mam na policję zadzwonić!! Oblechu jeden, obmacywacz kur*a, mam nadzieję, że będziesz się w pierdlu smażył!!!!” itd. Po czym, trzęsąc się ze zdenerwowania, odeszłam. Ze stresu i wstrętu ledwo trzymałam się na nogach.

Nigdy czegoś takiego osobiście nie przeżyłam i poziom upokorzenia, wstrętu i wściekłości, jakich doświadczyłam, był ogromny. Najgorsze jest też to, że czytałam wiele podobnych historii i starałam się wbić sobie do głowy, co powinnam zrobić w takiej sytuacji – a gdy ona już nadeszła, nie potrafiłam zrobić nic. Cieszę się przynajmniej, że nagadałam temu obleśnemu dziadydze, bo wyładowałam swoją wściekłość, a poza tym chyba jednak trochę go nastraszyłam, bo nie spodziewał się takiej reakcji. Mam nadzieję, że coś takiego już nigdy mi się nie przydarzy, ale gdyby jednak się przydarzyło – chciałabym mieć siłę i odwagę wrzasnąć głośno i domagać się pomocy w momencie, kiedy ktoś robi mi krzywdę.

brak komentarzy 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara, Prześladowanie, nękanie

Pojechałyśmy z koleżanką i kilkoma kolegami na dyskotekę

Historia Małej,

(Klub Heaven, Zielona Góra)

 

Pojechałyśmy z koleżanką i kilkoma kolegami na dyskotekę. W klubie pełno ludzi, od razu weszłyśmy na parkiet. Nie upłynęło nawet 5 min, gdy jakiś starszy koleś (koło 40-stki) zaczął się dobierać do mojej koleżanki od tyłu. Facet wyglądał, jak gdyby przyłożył sobie pół twarzy do żelazka, więc od razu pociągnęłam koleżankę za rękę i poszyłyśmy na drugi koniec sali. Nic to nie dało, bo ten koleś szedł za nami. Wymknęłyśmy się więc na drugą salę i już po chwili wywijałyśmy w rytmie house. Niestety nie pobawiłyśmy się za długo, bo ten człowiek odnalazł nas na parkiecie i zanim się zorientowałyśmy już stał za moją koleżanką i próbował ją rozbierać. To już nie było zabawne. Pobiegłyśmy do naszych chłopaków, całe szczęście, że przyjechali z nami. Koleś odczepił się, jak tylko nas z nimi zobaczył.

jeden komentarz 
Napaść, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Naprawdę bałam się, że jest to typ człowieka, który byłby gotów mnie uderzyć.

Historia Dhale,

(Al. Jana Pawła II,Warszawa, okolice Pawiaka)

Szłam ulicą JP II z naprzeciwka szedł mężczyzna, spytał o drogę, wskazałam mu kierunek, ciałem byłam zwrócona w jego stronę, ale głowę odwróciłam w kierunku który mu wskazywałam. W tym czasie złapał mnie za pierś, odwróciłam się w szoku, a on położył palec na ustach z gestem – nic nie mów i odszedł. Pewnie zareagowałabym w tej sytuacji, ale wydawał mi się niebezpieczny i naprawdę bałam się, że jest to typ człowieka, który byłby gotów mnie uderzyć gdybym coś zrobiła w tamtej sytuacji.

jeden komentarz 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Sprzedawca pochylił się do przodu, wystawił rękę przez okienko i próbował dotknąć moich piersi.

Historia Lil,

(Opole, centrum, godz. 15:00)

Kupowałam bilet autobusowy w kiosku. Po wydaniu reszty sprzedawca pochylił się do przodu, wystawił rękę przez okienko i próbował dotknąć moich piersi, mówiąc „Mogę złapać tego motylka?” (miałam na sobie sukienkę z motylami). Mam szybki refleks więc mu się nie udało. Nic mu nie odpowiedziałam, zabrałam pieniądze i natychmiast odeszłam. Miałam popsuty humor przez resztę dnia

jeden komentarz 
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Policja nie przyjęła zgłoszenia argumentując, że nie wie pod co to zachowanie podciągnąć.

Historia Nik,

(Kraków)

 

Zaczepianie na ulicy, otarcie się ciałem o plecy osoby nękanej z groźbą „i tak jeszcze cię zmacam”.
Policja nie przyjęła zgłoszenia argumentując, że NIE WIE pod co to zachowanie podciągnąć a dodatkowo miało ono miejsce rano więc trzeba było zgłosić rano.

jeden komentarz 
Page 10 of 15« First...«89101112»...Last »
Powered by WordPress