Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Molestowanie w pracy

Historia W.,

(Słupsk)

 

Doświadczyłam molestowania ze strony szefa. Na pierwszym spotkaniu uściskał mnie serdecznie, co z początku wydało mi się sympatyczne, lecz okazało się, że oprócz takich miłych gestów często spogląda mi w dekolt, a przechodząc ociera się o moje ciało. Udawałam, że tego nie widzę. Pewnego razu, chcąc przejść w drzwiach zamiast poczekać aż przejdę przesunął mnie dotykając, wtedy uderzyłam go w twarz.

4 komentarze 
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Zgodziłam się na spacer z nowo poznanym mężczyzną

Historia Charlotte,

(Park Szczytnicki, Wrocław, ok. godz. 17)

 

To zdarzenie miało miejsce wiosną 2012 roku. Zgodziłam się na spacer z nowo poznanym 12 lat starszym znajomym. Początkowo tylko rozmawialiśmy, ale on nieustannie szukał kontaktu fizycznego, dotykał mojego ramienia, strzepywał pyłek etc. Najgorsze zaczęło się, kiedy usiedliśmy na ławce, próbowałam trzymać dystans, ale nie tylko patrzył na mnie pożądliwie, ale też próbował dotykać moich kolan. Nie potrafiłam definitywnie zakończyć spotkania. Mężczyzna był wyjątkowo szpetny i mimo jego zachowania- było mi go w pewnym sensie szkoda, dlatego postanowiłam przełknąć upokorzenie. Ciągle komentował moją wschodnią urodę, nie wzdrygał się nawet przed komentarzami dot. moich piersi, nóg, czy talii. Mimo przechodzących ludzi dotykał moich włosów, naszyjnika, próbował całować. Wstałam ze łzami w oczach i chyba dopiero to dało mu do zrozumienia, że nie podoba mi się to, co robi. Nie zaprzestał jednak, ale tylko stonował swoje zachowanie. W końcu powiedziałam, że muszę już iść. Nie zgodziłam się, aby mnie odprowadził. Widział mnie drugi raz w życiu, a jako pożegnanie zaproponował, że moglibyśmy następnego dnia spotkać się w jego mieszkaniu i że on nie nalega na seks, ale bardzo ciekawi go, jak wyglądam bez ubrań. Nic nie powiedziałam i oddaliłam się w kierunku domu. Dopiero po przyjściu do mieszkania przemyślałam sytuację, wpadłam w histerię, 4 razy wzięłam prysznic. Chciałam zmyć z siebie jego dotyk i zapach. Czułam obrzydzenie do niego i do swojego ciała. Z jednej strony próbowałam tłumaczyć sobie, że de facto do niczego poważnego nie doszło, z drugiej jednak pojawiała się myśl, że gdyby naprawdę tak było, to czułabym się zhańbiona.

3 komentarze 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nie wiedziałam, jak zareagować. Poszłam dalej

Historia Juju,

(Kielce, ulica przy kościele, popołudnie)

 

Kielce, popołudnie, 12 lat temu, niedaleko kościoła św. Józefa Robotnika. Miałam 11 lat, byłam ubrana w szorty. Przechodzący obok chłopak złapał mnie za pośladek. Jego koledzy roześmiali się. Poszłam dalej, nie wiedząc jak zareagować.

jeden komentarz 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nie zdążyłam zareagować

Historia Ellen,

(Warszawa, Al. Solidarności, tramwaj 26)

 

Stojąc w tramwaju poczułam dotyk w okolicy pośladków i ud, na początku myślałam, że w tłoku ktoś zahaczył mnie plecakiem/torbą, potem się okazało, że siedzący obok młody mężczyzna dotykał mnie tam ręką. Nie przestał, pomimo, że widział, że to zauważyłam, i że odsunęłam się kawałek. Nie zdążyłam zareagować – wysiadałam. Jechałam z chłopakiem i powiedziałam mu to zaraz, jak wysiedliśmy. Poczułam się upokorzona, bezsilna, byłam zła, że nie zareagowałam w jakikolwiek sposób, miałam poczucie winy z tego powodu. Prawie pobiegłam do domu, zamknęłam się w łazience, roztrzęsiona, i od razu wzięłam prysznic, żeby zmyć z siebie ten dotyk.

jeden komentarz 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Krakowska historia jakich (niestety) wiele

Historia A.

(Kraków, tramwaj nr 50 na trasie od ul. Wielickiej do centrum miasta)

 

Młody mężczyzna ocierał się o mnie w zatłoczonym autobusie, odepchnięty bezczelnie ponawiał próby. Powtórzyło się to dwa – trzy dni z rzędu, po czym przestałam go spotykać.

jeden komentarz 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Stara historia z happy endem.

Historia Piotrka,

(Wrocław)

 

Witam

To jest stara historia z happy endem.

W 2005 roku zacząłem pracę w nowej firmie. Mniej więcej po pół roku dostałem od koleżanki pierwszego klapsa. Brak reakcji z mojej strony. Dwa miesiące później kolejnego. Brak reakcji. Później częstotliwość molestowania, bo dziś już wiem, że to się właśnie tak nazywa, była większa i przybierała również inne formy: ocieranie, nagłe przytulenia, dotykanie brzucha i pośladków. Ona stała się tak bezczelna, że robiła to nawet przy świadkach, a ja stałem się pośmiewiskiem kolegów. Nie umiałem reagować, obracałem wszystko w żart i uciekałem. Czułem się poniżony, bezradny i wykorzystany… Aż w końcu coś pękło. Do dziś nie wiem czemu i jak się na to zdobyłem, ale kiedy kolejny raz podeszła do mnie i położyła rękę na moim pośladku, odwróciłem się i powiedziałem głośno, tak by wszyscy wokół słyszeli: PRZESTAŃ MNIE OBMACYWAĆ! NIE MASZ PRAWA TAK ROBIĆ! JEŻELI NIE PRZESTANIESZ ZGŁOSZĘ TO, JEŚLI TRZEBA NAWET NA POLICJĘ… (lub coś w ten deseń, bo to dawno było)

Po czym nastąpiła krótka wymiana zdań, bo ona stwierdziła, że to tylko żarty były przecież i odeszła obrażona. Nie odzywa się do mnie od tamtej pory, ale też NIKT mnie nie dotyka. NIKT już się nie śmieje. Przejąłem kontrolę.

Nie dajcie się.

jeden komentarz 
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Prześladowca był speszony i się oddalił

Historia Kamy,

(Poznań)

 

Poznańskie tramwaje. Zdarzyło mi się bodaj 3 razy w czasie, kiedy chodziłam do liceum, zostać ofiarą napaści słownych lub ocierania się. Za pierwszym razem byłam w szoku i zmieniałam miejsce w tramwaju, skrępowana, próbując nawiązać kontakt wzrokowy z innymi podróżnymi, aż facet przestał za mną podążać. Za drugim razem, gdy najpierw nie dowierzałam, ale w końcu zrozumiałam, że jestem dotykana, odwróciłam się do tego człowieka i wyraźnie i głośno powiedziałam, że nie życzę sobie, żeby się tak zachowywał wobec mnie. Tym razem to prześladowca był speszony i się oddalił. I zdecydowanie polecam Wam tę opcję, zadziałała, a ja czułam się bezpiecznie z myślą, że inni podróżujący zwrócili uwagę na to, co mówię.

3 komentarze 
Molestowanie słowne, Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Musiało minąć wiele czasu, zanim zrozumiałam, że problem leży po ich stronie, nie mojej.

Historie Icy,

 

[Bochnia, Kraków]

Miałam kilka takich sytuacji. Niektórym może wydać się nieprawdopodobne to, że wszystkie te sytuacje przydarzyły się jednej osobie. A jednak. Nie wiem, czy mam pecha „wyrabiając” powyżej średniej, czy może tak poważna jest skala problemu…

Sytuacja pierwsza. Mam około 10 lat, bawię się na podwórku sąsiada (stary wdowiec). On się do mnie dosiada, zaczyna rozmowę o robieniu dzieci i w końcu pyta, czy chciałabym spróbować, jak się robi dzieci. Wystraszyłam się i uciekłam do domu. On najwyraźniej też się wystraszył, bo więcej nie poruszył tematu. Kilka lat później zmarł na raka.

Sytuacja druga. Mam około 14 lat, idę najbardziej ruchliwą ulicą w Bochni (Kazimierza Wlk.), nagle idący z naprzeciwka, bardzo wysoki mężczyzna, w ułamek sekundy staje naprzeciwko mnie, szybko przejeżdża dłonią przez moje krocze, po czym odskakuje i idzie dalej. Stanęłam jak wryta i rozejrzałam się po ludziach, których wokół było pełno (był środek dnia). Nikt nie zareagował.

Sytuacja trzecia, kilka lat później. W odwiedziny przyjeżdża dawno niewidziany kuzyn (ma wtedy ok. 20 lat). Oglądamy we dwójkę telewizję, po chwili wstaję i wychodzę, rzucam okiem w jego stronę i widzę, że ma rozsunięty rozporek i wyjętego na wierzch penisa, którym bawi się jednocześnie patrząc na mnie z uśmieszkiem zadowolenia. Wyszłam z pokoju nie reagując, potem starałam się już nie przebywać z nim sam na sam.

Sytuacja czwarta, kolejne kilka lat później. Noc z 14 na 15 stycznia 2008 r. (dobrze pamiętam datę, bo wtedy wydarzyło się kilka ważnych w moim życiu rzeczy). Wracam nocnym pociągiem z Warszawy do Krakowa. Nie wdając się w szczegóły napiszę tylko, że nie spałam wtedy od 2 dni i byłam skrajnie zmęczona. Ku memu zaskoczeniu znalazłam pusty przedział, śmierdziało w nim papierosami, ale nie zraziło mnie to (mimo, iż jestem osobą niepalącą), zasunęłam zasłony w oknie, położyłam się na siedzeniach i szybko zasnęłam. Ze snu wyrwał mnie konduktor, który wszedł, zamknął za sobą drzwi, usiadł obok mnie leżącej i zaczął mnie głaskać po głowie. „Co to, śpimy sobie? Ładna z ciebie dziewczyna”. Znacząco uśmiechnięty coś jeszcze mówił, nie pamiętam już co, ale nie czułam się na pewno dobrze słuchając tego. Pokazałam mu bilet do kontroli i poprosiłam, żeby pozwolił mi dalej spać. W końcu wstał, ale wychodząc rzucił mi z uśmiechem „Jeszcze tu do ciebie wrócę”. Gdy wyszedł, szybko ulotniłam się do innego przedziału, gdzie było kilka starszych kobiet. Nie widziałam go już więcej, ale dobrze pamiętam tę gębę do dziś: niewysoki, łysiejący facet z bródką i wielkim brzuchem. Kiedy o świcie wysiadłam na Dworcu Głównym w Krakowie, poczułam się dziwnie bezpiecznie, bo z daleka od niego. Wróciłam do domu (mieszkam pod Krakowem) i przespałam cały dzień. Nie zgłosiłam tego, chociażby dyrekcji kolei. Żałuję bardzo.

Sytuacja piąta, niedługo potem. Centrum handlowe w Nowej Hucie, gdzie pracowałam na jednym ze stoisk. Podchodzi do mnie stary, siwy facet i mówi z uśmiechem: „włożyłbym ci”. Po pierwszym szoku zdążyłam tylko rzucić za nim: „stary zboczeniec!”.

Te sytuacje nauczyły mnie jednak jakoś reagować. Jakieś 2 lata temu, jechałam tramwajem, był środek dnia, okolice krakowskiego rynku. W pierwszym wagonie siedziałam tylko ja (na końcu wagonu), po jakimś czasie wsiadł jeden facet. Mimo iż cały wagon był pusty, on stanął obok mnie i po chwili zaczął napierać na mnie swoim wielkim brzuchem. Natychmiast wstałam i nie kryjąc zniesmaczenia przeszłam spokojnym acz zdecydowanym krokiem na sam przód wagonu, możliwie najbliżej motorniczego. Facet został z tyłu wagonu i niedługo wysiadł.

Najgorsze było to, że przez wiele lat zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak, że przyciągnęłam tylu zboczeńców. Nigdy nie ubierałam się, ani nie zachowywałam wyzywająco, najczęściej chodzę w spodniach, urody też jestem przeciętnej. Musiało minąć wiele czasu, zanim zrozumiałam, że problem leży po ich stronie, nie mojej.

2 komentarze 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Dotyk, czy słowa nie pozostawiają siniaków, krwi czy ran, co nie oznacza jednak, że nie robią krzywdy

Historia M,

 

[Wrocław, ul. Świdnicka]

Cieszę się, że trafiłam na tę stronę. Może ktoś wreszcie uświadomi sobie skalę problemu. I liczbę zboczeńców, którzy spacerują sobie po ulicach. Dotyk, czy słowa nie pozostawiają siniaków, krwi czy ran, co nie oznacza jednak, że nie robią krzywdy.
Gorący czerwcowy dzień. Samo południe. Centrum jednego z największych miast Polski. Co jeszcze bardziej nieprawdopodobne – jeden z najpopularniejszych i najbardziej obleganych przez klientki sklepów przy ulicy Świdnickiej. Weszłam do środka i od razu skierowałam się na schody ruchome. Chyba przylazł za mną z zewnątrz. Na pustych schodach ruchomych stanął tuż za mną. Dziwnie się poczułam, ale logika podpowiadała, że w sklepie nie może mi się nic stać. Nagle poczułam, że zaczyna dotykać mojego kolana i ręką jechać coraz wyżej. Poczułam się obrzydliwie. Obróciłam się i wysyczałam, żeby zabierał te brudne łapska. Odsunął się, a w tym samym momencie dojechałam i zeszłam ze schodów.
Jak się czułam? Tak jak chyba wszystkie dziewczyny, wypowiadające się na tej stronie. Obrzydliwie. W pierwszym momencie przerażona, a potem brudna. To moje ciało i nikt nie ma prawa mnie dotykać o ile nie wyrażę na to zgody. Potem przez długi czas bałam się, że gdzieś go znowu spotkam, a potem będzie próbował zrobić coś więcej.
Nie byłam wyzywająco ubrana. Prosta sukienka na ramiączkach, sięgająca kolan. Więcej zakrywająca niż odkrywająca. Normalna jak na 30-to stopniowy upał.
Spanikowałam wtedy. Pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do mojego chłopaka. Kręcił się w pobliżu i 5 minut później przybiegł. Żałuję, że od razu nie pognałam do ochrony. W między czasie facet obiegł piętro, zjechał i ulotnił się. Czułam się wstrętnie i nie chciałam dzielić się przeżyciami z obcymi facetami. Mój chłopak zaciągnął mnie do ochroniarza, a ten do kierownika. Panowie wyglądali na wybitnie niezadowolonych i zdegustowanych informacją, że po sklepie łaził im zboczeniec. Co więcej, zależało im na szybkim pozbyciu się problemu, żeby przypadkiem klientek nie ubyło.
Sam zboczek – to nie był jakiś żul, którego omija się kołem. Ani pan w średnim wieku z obleśnym uśmieszkiem. Jakieś 25-30 lat, wysoki szczupły ciemny blondyn o pociągłej twarzy. Normalny facet, na którego pewnie sporo dziewczyn zwróciłoby uwagę. Ubrany też normalnie – jasne spodnie z lekkiej tkaniny, zielona koszulka, ciuchy wyglądające raczej na rzeczy z sieciówek niż na jakieś łachy. Może to puste i głupie spostrzeżenia, ale mnie mówi to jedno. Zboczeńcem nie musi być tylko jakiś męt o zachlanej twarzy, czy ktoś wyglądający na lekko upośledzonego. Może nim być zwyczajny facet, młody i niebrzydki, przyzwoicie ubrany, taki jakich tysiące kręcą się po miastach.
To nie był też jakiś przypadkowy dotyk – gnój perfidnie wpatrywał mi się w oczy z ręką na moim kolanie. Sam „atak” na schodach nieźle sobie zaplanował. Można szybko zwiać, a ofiara nie rusza się, bo przecież „wiozą ją” ruchome schody. Jednego żałuję – że nie skopałam go z tych schodów i nie rozcięłam mu twarzy obcasem. Może by się oduczył. Może za bardzo przeżywam to wydarzenie, może moje reakcje były niewspółmierne. Ale czułam się naprawdę parszywie. Opisuję to tak dokładnie by uzmysłowić, że to może nas spotkać tak na chodniku, jak i w pustym tramwaju, czy zatłoczonym sklepie, czy galerii, a zboczeniec nie musi wyglądać stereotypowo. I jak pokazują historię innych dziewczyn – zdarza się to nagminnie. Ile jeszcze wody musi upłynąć, by ktoś zwrócił uwagę na ten problem?

2 komentarze 
Obmacywanie, dotykanie, Ofiara

Nagle obok mnie przejechał starszy chyba mężczyzna na rowerze i macnął mnie w tyłek

Historia Pandy,

[Wrocław, Nowy Dwór]

Jakiś czas temu wracałam ze szkoły estakadą, takim dużym wiaduktem na Nowym Dworze. Byłam ubrana w miarę normalnie, co prawda w krótką spódnicę, ale nie za krótką, zawsze takie noszę i nigdy wcześniej coś takiego się nie zdarzyło. Miałam słuchawki na uszach i byłam dość zamyślona. Nagle obok mnie przejechał starszy chyba mężczyzna na rowerze i macnął mnie w tyłek. Zaczęłam za nim krzyczeć: „Co ty ku*wa robisz!?”, jeśli coś odpowiedział to nie usłyszałam bo nie zdjęłam słuchawek. Pomachał mi i pojechał dalej. Nie czułam się co prawda jakoś mocno skrzywdzona, jednak nikt nie ma prawa dotykać mojego ciała bez pozwolenia.

brak komentarzy 
Page 10 of 15« First...«89101112»...Last »
Powered by WordPress