Od samego początku zaczęłam doświadczać słownego molestowania, które pozostałe koleżanki nazywały końskimi zalotami

Historia Twilight Sparkle,

 

[Warszawa, Mokotów]

 

Parę lat temu zaczęłam pracę (praca biurowa, stanowisko specjalistyczne i kierownicze), gdzie prezesem był ok. 40 letni facet– klasyczny samiec alfa, do tego prostak z grubym portfelem. Większość załogi stanowiły kobiety, a on czuł się jak kogut w kurniku. Od samego początku zaczęłam doświadczać słownego molestowania, które pozostałe koleżanki nazywały końskimi zalotami. Przejawy tego molestowania, którego doświadczałam to nieustanne komentowanie i komplementowanie mojego stroju, mimo, ze zawsze ubierałam się neutralnie. Jakieś teksty, ze on nie chce, abym pomyślała, ze próbuje mnie poderwać na portfel , zwracanie się do mnie per „kochanie”, opowiadanie świńskich dowcipów etc. Strasznie mnie to męczyło i wkurzało  Jako, że zawsze się uważałam za dość asertywną osobę, sama się sobie dziwiłam, że nie reaguje na te zaczepki skutecznie. Reagowałam,  ale chyba zbyt subtelnie i to nie działało na mojego molestatora. W końcu  po jakimś kolejnym komentarzu odnośnie mojego stroju, wywaliłam mu prosto w oczy tekst „Przestań komentować mój ubiór  Przychodzę tutaj pracować  a czuję się jak na wiejskiej zabawie”. Koleś zamilkł, obrócił się na pięcie, wyszedł z biura i już tego dnia nie wrócił. Myślę, że ta „wiejska zabawa” przeważyła, gdyż,  jak się wkrótce dowiedziałam, facet pochodził z małej mieściny i miał ewidentnie kompleks pochodzenia. Od tego momentu zaczepki się skończyły 🙂
[got_back]