Molestowanie – MITY

Mit # 1:  Ależ to kwestia kulturowa! Wystarczy pojechać do słonecznej Italii, by się o tym przekonać.

Choć faktycznie zachowania takie jak gwizdy, pożądliwe spojrzenia, komentarze, czy zaczepki zdarzają się częściej w pewnych kręgach kulturowych, to jednak mamy z nimi do czynienia w większości krajów, a nie tylko „na południu”. To, co jest tu najbardziej kulturowo uwarunkowane, to fakt, że w większości kultur tradycyjny stereotyp męskości obejmuje przyzwolenie na takie zachowania mężczyzn wobec kobiet, zaś tradycyjny stereotyp kobiecości zawiera przykaz, by owe zachowania akceptować. To taki sposób na utrzymanie statusu quo w relacjach między płciami, gdzie mężczyzna ma władzę, może żądać i wymagać, zaś kobieta powinna być posłuszna i uległa.

 

Mit # 2: To tylko niewinny flirt lub komplementy. Dziewczyny, przesadzacie!

Zdajemy sobie sprawę, że nie ma jednej racji, w takich kwestiach jak molestowanie w przestrzeni publicznej. To co dla jednych jest flirtem, dla drugich już może być molestowaniem. I nie próbujemy tu nikomu narzucać jak powinien/powinna się czuć, kiedy obca osoba w przestrzeni publicznej wykazuje jej wyjątkowe zainteresowanie. Niewinne komplementy i flirtowanie to zdecydowanie nie to samo co molestowanie w przestrzeni publicznej. Jeśli np. mężczyzna podchodzi do kobiety w miejscu publicznym, zagaduje ją, ale otrzymuje od niej sygnał braku zainteresowanie i AKCEPTUJE go, to nie popełnia żadnej zbrodni. Molestowaniem są już natomiast słowa i gesty, które przez drugą osobą są wyraźnie niepożądane, sprawiają jej dyskomfort, czy są wyraźnie kierowane wbrew jej woli. Możne to sygnalizować językiem ciała (np. odsuwając się, odwracając głowę, ignorując „komplementy”), czy wręcz wyraźnym poleceniem zaprzestania dalszych działań (np. proszę się ode mnie odsunąć, proszę mnie nie dotykać). Molestowanie ‘dehumanizuje’ ofiarę, czyli odbiera jej autonomię i wolę decydowania o tym, kto np. może dotykać jej/jego ciała, czy przebywać w jej/jego bezpiecznej strefie. Inaczej mówiąc molestowanie to przemoc, a molestatorzy tak naprawdę wcale nie chcą nikogo komplementować. Czy znacie  jakąkolwiek parę, która poznała się w ten sposób, że on przechodził obok, rzucił niewybredne „fajne masz cycki” po czym ona wpadła mu w ramiona i od tej pory żyli długo i szczęśliwie? Raczej nie. Zdecydowanie, jest wiele innych metod, by zagadać do osoby, która nam się podoba, które nie sprawiają, że wychodzi się na obleśnego molestatora. „Wymówką” może być książka leżąca na stoliku koło tej osoby („Nie czytałem tego jeszcze. Dobra?), kawa, którą on pije („Ta kawa jest super, prawda?”), czy nawet pytanie o godzinę. Żenada? Na pewno nie – w przeciwieństwie do molestowania. Jeśli jednak osoba, którą próbujemy „oczarować” nie wykazuje należytego zainteresowania, zbywa nas, lub wręcza otwarcie nas ignoruje to wyraźny znak, że właśnie przekraczamy granicę między flirtem, a molestowaniem. Najlepiej wtedy grzecznie przeprosić i oszczędzić sobie dalszych kłopotów.

 

Mit # 3: To przytrafia się tylko „zdzirom”! Zobaczcie, co ona na siebie włożyła! Jeśli ktoś cię zaczepia, to tylko dlatego, że sama się o to prosisz!

Molestowanie w przestrzeni publicznej zdarza się na całym świecie – także w krajach, gdzie strój kobiet jest mocno uregulowany prawnie i wymaga od nich zakrywania ciała, czy też tam, gdzie jest po prostu za zimno, by chodzić zbyt roznegliżowanym. Nie zwalajmy więc winy na strój kobiet! Dostępne badania Holly Kearl, a także liczne historie zgromadzone na 50 stronach Hollaback! na całym świecie wyraźnie pokazują, że nie ma znaczenia, czy chodzisz w miniówce, czy w burce. I w tym i w tym wypadku masz szansę doświadczyć molestowania. Strój to tylko społeczna wymówka i „usprawiedliwienie”, że molestowane są tylko te kobiety, które same tego chcą!  Nie będziemy przy tej okazji zaprzeczać, że niektóre kobiety ubierają się tak jak się ubierają po to, aby zrobić wrażenie na innych. Ważniejsze od tego jest to, że, wszyscy, niezależne od płci, ubieramy się tak jak chcemy! A zadaniem innych w przestrzeni publicznej jest to uszanować. W molestowaniu tak naprawdę nie chodzi o normalną męską reakcję na kobiece wdzięki. Chodzi raczej o podkreślenie swojej władzy. Kiedy idziesz ulicą, albo jedziesz tramwajem masz prawo czuć się bezpiecznie, pewnie, czy nawet (jeśli tylko tego chcesz) seksownie – bez obawy, że ktoś Cię obrazi, coś się wydarzy i że to będzie Twoja wina. To nigdy nie jest Twoja wina! Największym problemem w molestowaniu jest winienie ofiary za to co się stało, zamiast potępienie sprawcy. Na całym świecie do molestowania w przestrzeni publicznej dochodzi niezależnie od pary dnia, stroju, czy miejsca, w którym akurat przebywała ofiara. Wspólnym mianownikiem jest to, że sprawca nigdy nie bierze odpowiedzialności na swoje czyny. My mówimy KONIEC z winieniem ofiar. I powtarzamy hasło: „Nie mówcie kobietom, jak mają się ubierać. Mówcie mężczyznom, żeby nie gwałcili.”

 

Mit # 4: Na molestowanie narzekają tylko brzydule, które nigdy go nie doświadczyły. Powód! Czysta zazdrość!

Kolejny mit jest taki, że osoby, które protestują przeciwko molestowaniu w przestrzeni publicznej to w większości nienawidzące mężczyzn, brzydkie feministki z owłosionymi nogami (krzywymi). Palą staniki i drą pysk, ale tak naprawdę, nigdy nikt nimi się nie zainteresował (dlatego zazdroszczą i chcą tego zabronić innym atrakcyjnym kobietom) i zwyczajnie na świecie potrzeba im chłopa. Otóż obalmy ten mit! My, osoby protestujące przeciwko molestowaniu w przestrzeni publicznej, pochodzimy z różnych krajów, ras, środowisk. Mamy rozmaite poglądy polityczne, wyznania (lub ich brak), zróżnicowany status naszych związków. Różnimy się wykształceniem, rozmiarami ciała, orientacją seksualną, płcią, wiekiem, umiejętnościami – i tak dalej. Szczerze mówiąc, właściwie jedyną rzeczą, która na pewno nas łączy jest nasz sprzeciw wobec zjawiska molestowania w przestrzeni publicznej. Pragniemy bezpiecznej przestrzeni publicznej dla wszystkich i chcemy, by wszyscy mogli żyć na równych prawach, bez lęku przed prześladowaniem. Tylko tyle, i aż tyle. Czy i Ty tego nie pragniesz? A tak przy okazji, wśród grona założycielskiego Hollaback! było trzech mężczyzn i cztery kobiety.

 

Mit # 5: Dopóki nie dochodzi do przemocy, nie jest to szkodliwe.

Molestowanie seksualna to całe spektrum różnych zachowań. Na jednym końcu mamy molestowanie słowne – i to jest ta „łagodniejsza” forma molestowania, na drugim napaść fizyczną, czy gwałt. Nikt nie argumentuje, że doświadczenia te są porównywalne. Niemiej bronimy tezy, że molestowanie w przestrzeni publicznej ma wiele cech podobnych do innych form przemocy seksualnej i może być tak samo potencjalnie szkodliwe dla psychiki i sfery emocjonalnej ofiary. Na osoby, które wcześniej doświadczyły molestowania, napaści seksualnej czy gwałtu, nawet „niewinny” komentarz o podtekście seksualnym może działać jak „zapalnik od bomby”, która wyzwala najgorsze wspomnienia i emocje. Mogą one mieć do czynienia z zespołem stresu pourazowego  (PTSD), co wiąże się z traumatycznymi wspomnieniami, czy atakami paniki. W zależności od indywidualny przeżyć, takie osoby mogą potrzebować od kilku godzin do kilku dni na dojście do siebie po takim przeżyciu. Również osoby, które nie miały wcześniejszych traumatycznych doświadczeń z przemocą seksualną, często czują się upokorzone nawet „niewinnym” słownym molestowaniem w przestrzeni publicznej. Internalizowanie  tych frustracji wcale nie jest zdrowym nawykiem. Pamiętajcie. W molestowaniu chodzi o władzę, a nie o seks, ani tym bardziej flirt. Molestowanie oznacza uprzedmiotowienie, a stąd już tylko krok do degradacji i przemocy fizycznej.

 

Mit # 6: Kobiety tak naprawdę to lubią! Dzięki temu słyszą i wiedzą, że się podobają.

Nie będziemy nikomu wmawiać, że to czego czasami doświadcza w przestrzeni publicznej może być zakwalifikowane jako molestowaniem. Jeżeli komuś zaczepki, albo komentarze sprawiają przyjemność, to faktycznie nie jest to molestowanie. Zgoda! Problem w tym, że gdyby wszystkim kobietom, które tego doświadczają sprawiałoby to przyjemność, strony takie jak Hollaback! i dziesiątki podobny inicjatyw nie powstawałoby! Tymczasem strony Hollaback! wyrastają jak grzyby po deszczu, jedna za drugą, dookoła świata. Rzeczy niepotrzebne i problemy „wyssane z palca” szybko odchodzą w niebyt. Tymczasem Hollaback! istnieje od 2005, i z roku na rok ma się coraz lepiej. Przybywa nam zwolenniczek i zwolenników. Codziennie słyszymy kolejne historie, i pokolenie Hollaback! rośnie w siłę!

 

Historie i świadectwa, które gromadzimy, a także dostępne badania wyraźnie pokazują, że kobiety naprawdę nie mają problemu z tym, że ktoś do nich powie „Cześć!”. Nie mają problemu z wysłuchiwaniem komplementów, czy reagowaniem na uśmiech ze strony mężczyzny. Tak, kobiety lubią się podobać! Tak długo jednak, jak ww. zachowania nie godzą w ich godność, poczucie bezpieczeństwa i integralność cielesną. Tylko wówczas, gdy zachowanie „adoratora” wymyka się spod kontroli większość kobiet zaczyna odczuwać negatywne emocje i tak też reaguje. Wiele mówi o tym, że czują się odarte z godności, czasami zaczynają obawiać się o swoje zdrowie, czy nawet życie, a ich poczucie własnej wartości spada „na łeb na szyję” właśnie dlatego, że sytuacja wymyka się spod kontroli lub od początku jest wbrew ich woli.

 

Ta granica naprawdę istnieje – molestowanie to molestowanie, a flirt i komplement – to flirt i komplement. Chyba możemy wszyscy się zgodzić z tym, że nikt potajemnie nie czerpie satysfakcji z rasistowskich, mizoginicznych, czy homofobicznych obelg kierowanych pod jego, czy jej adresem od przypadkowego „typa” , czy „typiary” na ulicy! Dlaczego mamy zakładać, że jest inaczej w przypadku uwag, czy komentarzy seksistowskich? Dlatego, że kobiety od małego socjalizowane są na „lolitki”, których celem życia ma być „podobanie się”? Czy może dlatego, że mężczyźni socjalizowani są na „prawdziwych macho”, którym wydaje się, że każda kobieta, która stanie im na drodze, jest tam po to, aby połechtać ich ego, nacieszyć oko, czy po to, aby „prawdziwy macho” mógł ją „skonsumować”?

 

Mit # 7 Mężczyźni już tacy są! Lepiej się z tym pogódźcie zamiast walczyć z wiatrakami.

Gdyby wszyscy mężczyźni tacy byli, to wszyscy mężczyźni molestowaliby innych w przestrzeni publicznej. A nie molestują! Hollaback! nie jest przeciwko mężczyznom dla zasady. Co więcej, nie o płeć tu chodzi! (mimo tego, że zdecydowana większość osób molestujących w przestrzeni publicznej to mężczyźni). Każdy kto dopuszcza się molestowania jest naszym publicznym wrogiem, każdy kto jest ofiarą molestowania i chce się swoją historią podzielić z innymi jest naszym bohaterem, każdy kto nas wspiera jest naszym sprzymierzeńcem! W Hollaback! walczymy z ignorancją i dyskryminacją. Czy żądanie prawa do decydowania o swojej autonomii i integralności własnego ciała to zbyt wiele? Szacunek to nie kwestia płci! To kwestia kultury osobistej. Więc jeżeli twierdzicie, że mężczyźni z natury są źle wychowani, albo mówiąc bez ogródek, są burakami to powodzenia. Nie wiem w jakim świecie żyjecie, ale na pewno nie w tym samym co my. W naszym świecie zarówno mężczyźni jak i kobiety potępiają molestowanie w przestrzeni publicznej i wszyscy wierzymy w to, że w przyszłości uda się nam wyrugować to zjawisko ze sfery publicznej na dobre! I tego się trzymamy!

 

Mit # 8: Kobiety nie mają nic przeciwko molestowaniu, dopóki robią to ‘przystojniacy”.

Nie mamy zamiaru mówić tu w imieniu wszystkich kobiet świata. Naszym celem jest, i to robimy najlepiej, zapewnienie osobom, którym molestowanie nie sprawia przyjemności bezpiecznej przestrzeni, gdzie mogą opowiedzieć o swojej historii.  Ta strona nie jest skierowana do tych kobiet, którym zaczepki i komentarze, również ze strony super przystojnych mężczyzn, sprawiają przyjemność. Ta strona i nasze zasoby skierowana jest do tych, które w badaniach Holly Kearl mówią o tym, że zawsze jak idą same oglądają się za siebie (80%), że przechodzą na drugą stronę ulicy, aby uniknąć spotkania z podejrzanym nieznajomym (50%), unikają wychodzenia z domu w pojedynkę (45%), czy zmieniają miejsce zamieszania w obawie przed molestowaniem (19%). Uwierzcie nam! Niezależnie od tego jak wygląda ‘molestator’, czy jest Bradem Pitem, czy Georgem Clooneyem, jeśli nie okazuje nam szacunku – bierzemy nogi za pas! Każdy przy zdrowym zmysłach w pierwszej kolejności troszczy się o swoje bezpieczeństwo.

 

Inspiracja i źródło: HollabackHOUSTON