Myślę, więc nie ślę?

Myślę, więc nie ślę?

Autorka komentarza: Agnieszka Biela

 

Spot „Myślę, więc nie ślę” stworzony przez Fundację Dzieci Niczyje oraz mój wtorkowy komentarz do niego na naszej facebookowej stronie wywołały dużo emocji i lawinę komentarzy – zarówno na naszej stronie, jak i na stronach prowadzonych przez Fundację.

Zazwyczaj nie komentujemy szerzej tego typu kampanii, uznając, że dyskusja społeczna, w której bierze udział cała społeczność naszego ruchu jest bardziej wartościowa niż wymienianie się oświadczeniami lub wpisami na blogu. Tym razem jednak postanowiłam zrobić wyjątek. Spot Fundacji jest inny niż większość spotów, reklam czy wypowiedzi, które do tej pory krytykowałyśmy. Nie był obliczony na szukanie zysku dla firmy, nie wyszedł spod klawiatury burmistrza robiącego show dla mediów. Stworzyła go ogólnopolska fundacja z wieloletnim doświadczeniem w zakresie przeciwdziałania przemocy wobec dzieci. Fundacja, co należy podkreślić, o unikalnych zasługach na tym polu, która w wielu sprawach mówiła dotąd tym samym głosem co my – od wypowiedzi abpa Michalika o dzieciach „lgnących” do pedofili po Konwencję Stambulską. Tym większym zaskoczeniem było dla mnie opublikowanie takiego spotu właśnie przez FDN. „Wielkie rozczarowanie” to były pierwsze słowa, które przyszły mi do głowy. A potem zaczęłam zastanawiać się jak to możliwe, by organizacja z takim zasobem wiedzy i doświadczenia popełniła taki błąd. Bo, że był to błąd – nie mam wątpliwości.

Czytając dzisiaj internetową i medialną dyskusję, a potem komentarz Moniki Sajkowskiej na temat spotu, uświadomiłam sobie jak nadal żywe są w naszej świadomości stereotypy dotyczące przemocy seksualnej wobec kobiet. I jak bardzo utrwalone są w nas schematy zachowań typowe dla kultury, która tej przemocy tworzy idealne warunki – tak bardzo, że powielają je nawet profesjonalistki/-ści pracujący w tym obszarze od lat.

Na pierwszy plan wysuwa się idea „ochrony dziewcząt i kobiet przed zagrożeniami”. Świat jest pełen zagrożeń, słyszymy, a dziewczynki i kobiety muszą o tym wiedzieć. Nie możemy udawać, że zagrożeń nie ma, nie możemy ich okłamywać, bo to byłoby nieodpowiedzialne. Skoro zagrożenia występują, to musimy przynajmniej powiedzieć potencjalnym ofiarom co mogą zrobić, żeby ich uniknąć. Te postulaty są wyrazem troski o bezpieczeństwo kobiet i dziewcząt i bardzo często padają ze strony osób, którym autentycznie zależy na tym, by ochronić je przed przemocą. Ten postulat powtarza również FDN, broniąc swojego spotu. I są to argumenty, z którymi trudno byłoby się nie zgodzić, gdyby nie pewna istotna kwestia: sposób wprowadzania takiej profilaktyki w życie i jej proporcje wobec innych przekazów na temat przemocy wobec kobiet.

Dziewczynki już od najmłodszych lat słyszą co mają robić, by nie stać się ofiarą przemocy seksualnej – przekazów skierowanych do chłopców dotyczących entuzjastycznej zgody czy zakazu rozpowszechniania cudzych intymnych zdjęć jest już znacznie mniej. Poprawka, ich liczba w polskich warunkach jest bliska zeru. I nie chodzi tutaj jedynie o pojedyncze przekazy, takie jak ten w spocie FDN – chodzi o to, że od dzieciństwa wychowujemy się w kulturze budującej w nas wewnętrzne przekonanie, że to dziewczynki i kobiety mają kontrolować zjawisko seksualnej przemocy mężczyzn wobec siebie. Że to one mają dbać o to, by nie angażować się w „sytuacje ryzykowne”, to znaczy takie, w których mężczyźni najczęściej stosują przemoc. Kobiety dostają na przestrzeni lat – od dzieciństwa, przez dojrzewanie aż po dorosłość – ogromne dawki wiedzy, a nawet konkretnych instrukcji w jaki sposób przemocy unikać. Jeśli mimo to jej doświadczą – to w naszej świadomości automatycznie pojawia się wniosek, że albo zrobiły to umyślnie (chciały zostać skrzywdzone) albo coś poszło nie tak. Popełniły jakiś błąd. Nie dostały odpowiedniej dawki wiedzy. Nie myślały. W ten sposób przekazy tworzone z intencją ochrony kobiet stają się przekazami budującymi kulturę kobietom nieprzyjazną, obciążającą ich odpowiedzialnością za doznawaną przemoc (nazywamy to „kulturą gwałtu”). By wspierać taką kulturę nie potrzeba słów wypowiedzianych wprost. Wystarczy „tylko zadać pytanie” o to czemu poszła pobiegać po zmroku. Zasugerować, że może taka spódniczka jest nieodpowiednia, bo koledzy w klasie nie mogą się skupić na nauce. Ogłosić, że te, które dzielą się intymnymi zdjęciami z ukochanym chłopakiem są bezmyślne. Być może każdy z tych przekazów osobno nie przyniósłby długofalowych negatywnych skutków. Razem tworzą bardzo szkodliwy schemat kulturowy. A skutkiem tego schematu jest to, że kobieta, która doświadczyła przemocy seksualnej musi zazwyczaj udowodnić swoją niewinność, zanim ktokolwiek zajmie się winą sprawcy – i niejednokrotnie z tego powodu rezygnuje z dochodzenia sprawiedliwości.

Czy w takim razie powinnyśmy w ogóle zaprzestać kierowania przekazów do potencjalnych ofiar? Oczywiście, że nie. Lecz w takich warunkach kulturowych, jakie mamy, każdy przekaz „profilaktyczny” skierowany do dziewcząt i kobiet powinien być gruntownie i starannie przemyślany. A podstawą starannie przemyślanego przekazu powinien być szacunek do jego odbiorczyń. Taki przekaz powinien wzmacniać kobiece poczucie sprawstwa, potrzebę decyzyjności w obszarze własnej seksualności oraz powszechne przekonanie, że kobiety mają prawo żądać szacunku dla swojej intymności. Spot FDN niestety tych warunków nie spełnia. I nie chodzi tylko o stygmatyzowanie ofiar cyberprzemocy seksualnej jako „bezmyślnych”. Cały spot utrwala dziewczęta w kulturowej roli potencjalnych ofiar. Nie są istotami ludzkimi, które mogą mieć seksualność i chcieć ją jakoś wyrazić. Nie są osobami, które mogą chcieć być w związku i obdarzyć partnera zaufaniem. Są osobami z grupy funkcjonującej w ciągłym zagrożeniu. Tymi, które muszą się ukryć, które muszą schować swoją seksualność nawet przed kimś bliskim, bo jej wyrażenie jest automatycznie równoznaczne z zagrożeniem nadużycia. Tymi, które w swoich codziennych decyzjach i relacjach muszą kierować się strachem przed krzywdą. Ten spot nie dodaje potencjalnym ofiarom siły, nie udziela wsparcia, lecz zastrasza je i poniża.

W żargonie zawodowym trenerek/-ów zajmujących się psychoedukacją istnieje takie pojęcie jak profilaktyka szczepionkowa – profilaktyka, która ma na celu zaszczepić danym osobom takie umiejętności i postawy, że gdy spotkają się z zagrażającą sytuacją będą sobie w stanie z nią samodzielnie poradzić lub jej uniknąć. Taką właściwość ma anglojęzyczny filmik, zniechęcający do dzielenia się rozbieranymi zdjęciami, a zalinkowany przez członkinię naszej społeczności pod spotem FDN. Niestety sam spot Fundacji działa dokładnie przeciwnie – osłabia dziewczynki i kobiety zamiast je wzmacniać. Buduje w nich samych i w potencjalnych sprawcach obraz osoby bezradnej wobec przemocy oraz odpowiedzialnej za doświadczoną krzywdę, osoby na którą łatwo odpowiedzialność zrzucić. A wystarczyło powiedzieć dziewczętom: „Słuchajcie, to fajne, że dobrze się czujecie w swoim ciele i chcecie się podzielić tym z kimś bliskim. Wiemy, że zakochanie jest dla Was ważne, wiemy też, że ważna jest dla Was akceptacja rówieśników. Te zdjęcia mogą się jednak bardzo szybko roznieść – zastanówcie się, czy to jest najlepszy sposób, by dzielić się swoją intymnością. Jest na to tyle innych ciekawych sposobów!”. Niby ten sam przekaz, a jakże inaczej.

W działaniu przeciwko przemocy seksualnej wobec kobiet kluczowe wydaje mi się ciągłe zadawanie pytania o to jakie mój przekaz może mieć skutki. Nie jakie są moje intencje, ale możliwe skutki mojego działania. Co usłyszy adresatka mojego przekazu? Co usłyszy potencjalny sprawca? Co usłyszy osoba, która już kiedyś doświadczyła przemocy? Jaki ten przekaz będzie miał wpływ na społeczną narrację dotyczącą przemocy seksualnej wobec kobiet? Funkcjonujemy nadal w „kulturze gwałtu”, a wyjście z jej schematów wymaga dużo świadomości i gotowości do refleksji. Tym razem tej refleksji ewidentnie zabrakło. Mam jednak nadzieję, że uruchomiona wokół spotu FDN dyskusja sprawi, że chociaż kilka osób więcej zrozumie dlaczego takie przekazy szkodzą – nam wszystkim.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *